80-lecie szkolnictwa polskiego na Bytowszczyźnie

80-lecie szkolnictwa polskiego na Bytowszczyźnie

opublikowane w Najnowsze Wpisy, Regionalia | 0

 

Autor: Zbigniew Talewski – Borowy Młyn

 

80 lat temu na ziemi Bytowskiej w dzisiejszej gminie Studzienice powstały pierwsze polskie szkoły.

Każdy jubileusz nakazuje nam zwrócić się myślą i uwagą wstecz do tego czasu, którego jubileusz jest udziałem.
Bez mała 300 lat trwała niewola niemiecka na ziemi bytowskiej. Król Polski Jan Kazimierz na mocy Traktatu Wielawsko-Bydgoskiego* zawartego w 1657 roku pomiędzy Polską a Brandenburgią oddał ziemię Bytowską w dziedziczne lenno elektorowi brandenburskiemu. Na mocy tego traktatu elektor zwolniony został od wszelkich zwykłych powinności lennych. Jedynym widocznym dowodem zależności jego od Polski, był obowiązek renowacji lenna po każdorazowej nowej elekcji w Polsce.
Taki stan trwał aż do pierwszego rozbioru Polski, gdy na mocy traktatu rozbiorowego Polska utraciła wszelkie prawa do tej ziemi.
Tak więc przez ziemię bytowską przewaliły się wszystkie kolejne etapy germanizacji. Pierwsze dwa etapy dosięgły Kaszubów bytowskich, zanim obudziła się w nich świadomość narodowa.
Pierwszy okres germanizacyjny rozpoczął się w 1830 roku. Drugi – po wojnie prusko-francuskiej, kiedy to Prusy chciały zespolić silnie wszystkie państwa i narodowości wchodzące w skład Rzeszy Niemieckiej. W tym celu została wydana ustawa z dnia 28 sierpnia 1876 roku wprowadzająca język niemiecki do urzędów, szkół i wszystkich publicznych instytucji. Ustawa ta określiła tylko dziesięcioletni okres przejściowy na terenach zamieszkałych przez Polaków Litwinów i Duńczyków. W tym okresie przejściowym dopuszczalny był w życiu państwowym, obok niemieckiego, jeszcze drugi język.
A jak sytuacja językowa przedstawiała się na Bytowszczyźnie? Oto, co odnotował w roku 1883 kronikarz szkoły w Studzienicach w prowadzonej przez siebie kronice: „[…]Die hisige Schule ist eine katholische und sprachlich polnische, sämtliche Kinder sind katholisch und polnisch redend[…]“ , czyli: […]Miejscowa szkoła jest katolicka, wszystkie dzieci są katolickie i mówiące po polsku[…] Ten stan utrzymywał się jeszcze przez wiele lat. Proces germanizacyjny czynił nikłe postępy.
Na nic się zdały pruskie ustawy z roku 1876 oraz z lat 1890-1908 ograniczające obrót ziemią i utrudniające nabywanie jej przez Polaków.
Polacy pomorscy, wśród których zaczęło się budzić z końcem XIX wieku i na początku XX wieku poczucie narodowo polskie, potrafili zorganizować skuteczną obronę i przejść do ofensywnej obrony. Przeciętnie w powiecie bytowskim w pierwszych latach XX wieku przechodziło rocznie z rąk niemieckich do polskich od 100 do 500 ha.
Na początku XX wieku polskie placówki gospodarcze z powiatów: chojnickiego, kartuskiego i kościerskiego zaczęły przenikać na teren powiatu bytowskiego. W 1910 roku otwarto w Bytowie Spółdzielczy Bank Ludowy. W 1911 roku powstał Dom Towarowy „Bazar” – filia spółdzielni „Kupiec” z powiatu Chojnickiego. Stał się on wkrótce największym sklepem w Bytowie. Powstał również duży skład towarowy Domagalskiego oraz kilka innych sklepów polskich. Zaczęło rozwijać się też w Bytowie rzemiosło polskie.
Na uaktywnienie ludności kaszubskiej powiatu bytowskiego wpłynął między innymi regionalny ruch kaszubski, który został zapoczątkowany w wieku XIX przez takich działaczy jak: Florian Ceynowa, Hieronim Derdowski, a na początku XX wieku zaczął się on rozwijać w różnych ośrodkach Pomorza Gdańskiego i Toruńskiego, i promieniować na Pomorze Zachodnie. Na Bytowszczyznę docierać zaczęły takie polskie czasopisma jak „Gazeta Grudziądzka” (Gazeta Gdańska) i „Pielgrzym”, zdobywając tu wielu wiernych czytelników. Bardzo popularna stała się w tym rejonie napisana przez Derdowskiego epopeja kaszubska „O Panu Czorlińscim co do Pucka po sece jachoł”.
Czasopisma polskie jak i wydawnictwa polskie pisane także w mowie kaszubskiej podnosiły miejscowych, pomagając tutejszym Kaszubom w pielęgnowaniu własnych tradycji.
Działacze kaszubscy Regionu gdańskiego wykorzystywali jako okazję do nawiązywania współpracy z autochtonami Bytowa i Lęborka kampanie wyborcze do niemieckich ciał ustawodawczych.
Organizowano wtedy komitety wyborcze w poszczególnych wioskach polskich, wygłaszano na zebraniach referaty i pogadanki na temat dziejów tych ziem oraz miejsca i zadań ludności kaszubskiej mieszkającej na terenie ówczesnego Pomorza Zachodniego w całym społeczeństwie polskim. Najżywszy kontakt z ludnością polską powiatu bytowskiego utrzymywał Tomasz Rogala, rzemieślnik, „ruchliwy działacz kaszubski” z Kościerzyny, który z ramienia Kaszubów rejencji Koszalińskiej kandydował w 1912 na Posła do Reichstagu.
Niezadowolenie w ludności polskiej regionu kaszubskiego w związku z zupełnym wyeliminowaniem języka ojczystego ze szkół coraz bardziej się potęgowało i gdy na wniesione podania o wprowadzenie nauki religii w języku polskim w roku 1906 roku pruskie władze oświatowe dały odpowiedź odmowną, rozpoczął się na całej kaszubszczyźnie strajk szkolny. Akcja ta znalazła także żywe odbicie w takich wioskach jak Ugoszcz, Osława-Dąbrowa, gdzie dzieci polskie zaczęły na lekcjach religii, a czasem i na innych, mówić tylko po polsku.
Najszersze rozmiary przybrał strajk szkolny w Ugoszczy, gdzie prawie wszystkie dzieci polskie odmówiły na lekcji religii odpowiedzi w języku niemieckim. Zmuszanie ich siłą do odpowiedzi po niemiecku spowodowało, że część uczniów w ogóle zaprzestało uczęszczać na lekcje. Spowodowało to wkroczeniem niemieckich władz szkolnych. W wyniku czego inicjator strajku w Ugoszczy, organista Feliks Napiątek został sądownie pozbawiony władzy rodzicielskiej nad swymi dziećmi, a dwóch jego synów umieszczono w zakładzie poprawczym.
Niemały więc wpływ na wzrost świadomości narodowej miejscowych Kaszubów miały wydarzenia, jakie rozegrały się w Rosji w Królestwie w 1905 roku oraz strajki szkolne we Wrześni.
Jest rzeczą charakterystyczną, że w wioskach, które uprzednio były zgermanizowane, jak Ugoszcz, Niezabyszewo i inne, nastąpiło wzmocnienie się elementu polskiego. Widać to najlepiej na podstawie statystyk szkolnych. O ile w 1910 roku na ogólną ilość 52 szkół w byłym powiecie bytowskim nie zarejestrowano dzieci polskich w 25 szkołach, to w 1911 roku jedynie 6 szkół nie posiadało dzieci polskich. Wzrost polskiego elementu uwidocznił się także w akacjach wyborczych. W 1907 roku z rejonu Bytów, Sławno i Miastko było 644 polskich głosów, w roku 1912 – 712 głosów.
Pewnym zahamowaniem działalności polonijnej był okres pierwszej wojny światowej. Kaszubów powołano do armii niemieckiej, w ramach której walczyli niemal na wszystkich frontach tej wojny. Koniec pierwszej wojny światowej powoduje nowy wzrost narodowego patriotyzmu. Niewątpliwie stało się to na skutek powstania niepodległego państwa polskiego, rewolucji niemieckiej oraz rewolucji październikowej, o której wieści docierały do ludności.
Po pierwszej wojnie światowej w byłym powiecie bytowskim występował solidarnie zespół miejscowego aktywu, tworzący początkowo Komitet Polski, przekształcony później w Polską Radę Ludową.
Bytowska Rada Ludowa utrzymywała ścisłą łączność z Naczelną Radą Ludową w Poznaniu, która m.in. prowadziła działania na rzecz włączenia rejonu bytowskiego i lęborskiego do Polski. Wśród tego zespołu ludzi najaktywniejszym był Bernard Werra w Płotowach. Wokół niego skupiała się grupa innych działaczy, a wśród nich Jan Styp-Rekowski i Jan Gruba z Płotowa, Franciszek Wróbel Feliks Napiątek z Ugoszcza, Jan Trzebiatowski i Franciszek Cysewski z Osławy-Dąbrowy, rodzina Kreftów z Półczna i inni.
Walka Kaszubów bytowskich o przyłączenie ich ziem do Polski zakończyła się niepowodzeniem. Ziemia bytowska pozostała nadal w granicach państwa niemieckiego. Nadzieje na ich powrót do macierzy nie spełniły się. Wywoływało to usprawiedliwione rozgoryczenie i w ten sposób zrodził się ruch ludności nazywany opcją. Kaszubi mieszkający tu, nie chcąc zamieszkiwać w granicach państwa niemieckiego, przenoszą się do Polski. Region bytowski stracił w ten sposób spory odsetek rodowitych Polaków.
Upłynął spory okres czasu zanim zdołano powstrzymać tą niepożądaną, ze szkodą dla tutejszej kaszubskiej społeczności, migrację.
W latach 1922-24 miejscowi działacze polonijni przystąpili do organizowania polskich związków i towarzystw. Sytuacja prawna ludności polskiej mieszkającej w Republice Weimarskiej uległa znacznej poprawie w porównaniu do okresu przedwojennego. Nie bez znaczenia był fakt powstania oraz istnienia polskiej państwowości i moralne wypływające z tego faktu poparcie.
W różnych regionach Republiki Weimarskiej rodziły się polskie związki i stowarzyszenia. Jesienią 1922 roku powołano wspólną naczelną organizację Polaków pod nazwą Związek Polaków w Niemczech. W styczniu 1923 roku zawiązało się 5 okręgów – dzielnic Związku Polaków w Niemczech.
Ciekawostką jest fakt, iż podokręg Kaszubski w piątej dzielnicy Związku Polaków w Niemczech zawiązał się w 1923 roku w mieszkaniu Leona Bielawy w Ugoszczy.
W zebraniu organizacyjnym uczestniczyli między innymi ks. Robert Prądzyński, Bernard Werra, Jan Styp Rekowski, Leon Domaszke, Teofil Prądzyński i Antoni Jakubek z Ugoszczy.
Równolegle z powstaniem oddziałów Związku Polaków w Niemczech powstają w poszczególnych dzielnicach towarzystwa szkolne, które 16 czerwca 1923 roku połączyły się w jeden Związek Polskich Towarzystw Szkolnych. Długoletnim procesem tego związku był Jan Baczewski, poseł do sejmu pruskiego.
Związek Towarzystw Szkolnych dążył do stworzenia systemu oświaty polskiej w Niemczech, który zapewniłby wszystkim polskim dzieciom i młodzieży wykształcenie w języku ojczystym i wychowanie na tradycjach kultury polskiej.
W roku 1925 zawiązało się Bytowskie Towarzystwo Szkolne, którego prezesem został ofiarny działacz Kaszubski Bernard Werra. Miejscowi działacze zażądali wprowadzenie języka polskiego do 13 szkół w rejonie bytowskim, w tym prawie do wszystkich szkół na terenie dzisiejszej gminy Studzienice
Niestety – petycjom tym w owym okresie nie zadość uczyniono i odnośne wnioski odrzucono. Pertraktacje jednak w tej sprawie trwały nadal. Działania w obronie narodowych praw mieszkańców tej ziemi prowadzono na wielu odcinkach życia społecznego i politycznego. Na przykład, jak donosił „Butower Kreisblatt” Nr 72 z dnia 18 listopada 1925 roku, w czasie wyborów do Sejmiku powiatowego w Bytowie polska ludność ziemi bytowskiej wystawiła swoich kandydatów w osobach: Antoniego Szroedera z Kłączna, Bernarda Werrę z Płotowa, oraz Półczyńskiego z Rekowa. Po raz pierwszy w historii Ziemi Bytowskiej Polacy wprowadzili do 20 mandatowego Sejmiku swojego reprezentanta w osobie Antoniego Szroedera z Kłączna.
Rok wcześniej, w czasie wyborów do pruskiego Sejmu, Kaszubi z rejonu bytowskiego oddali 1027 głosów na „Polnische Volkspartei” – Polską Partię Ludową. W wyniku tych wyborów Posłem do Sejmu pruskiego wybrany został Jan Baczewski – prezes Związku Polskich Towarzystw Szkolnych.
Już od około 1921 roku działały w regionie polskie stowarzyszenia młodzieżowe. Nie posiadały one swojej oficjalnej nazwy. Określone były jako koła śpiewacze bądź teatralne. Największą aktywność wykazały koła śpiewacze w Ugoszczy i Studzienicach oraz Osławie-Dąbrowie. Zespoły te w swoich repertuarach oprócz pieśni kościelnych uwzględniały pieśni ludowe, narodowe, a także patriotyczne. Zespoły te przygotowywały również widowiska teatralne.
Szczególną zasługę w krzewieniu polskiej pieśni położył ofiarny i zasłużony działacz polonijny – organista Bernard Wróbel, zamordowany w obozie koncentracyjnym Dachau.
Zespoły, o których wspomniałem spełniały wielce pożyteczną rolę – urozmaicały uroczystości i wzbudzały zainteresowanie polską kulturą narodową. Po dzień dzisiejszy żywe są na tym terenie piękne pieśni, których uczono wówczas na zajęciach śpiewaczych.
Najwcześniej działającą organizacją polskiej młodzieży było harcerstwo. W latach 1924-1928 działają np. na terenie naszej gminy Studzienice dwie drużyny harcerskie a mianowicie w Ugoszczy oraz w Osławie-Dąbrowie. Inicjatorem w organizowaniu tych drużyn był Teofil Prądzyński z Ugoszczy. Najlepiej zorganizowaną była drużyna w Ugoszczy. Nosiła ona imię Tadeusza Kościuszki. Po wyjeździe Teofila Prądzyńskiego do Polski drużynowym został Franciszek Ringwelski.
Harcerze prowadzili, jak na ówczesne warunki, dość ciekawą pracę. Organizowano ogniska harcerskie z tradycyjnymi gawędami. Drużynowym drużyny harcerskiej w Osławie-Dąbrowie był Bolesław Cysewski. Drużyna ta posiadała swoją własną małą orkiestrę.
Drużyny harcerskie istniały do 1928 roku tj. do czasu przyjazdu na Bytowszczyznę Jana Bauera.
Jan Bauer chciał uczynić organizacje młodzieżowe bardziej masowymi i dlatego zrezygnował z harcerstwa i przystąpił do zorganizowania Towarzystwa Polskiej Młodzieży. Pierwsze koła Towarzystwa powstały w Osławie-Dąbrowie, Ugoszczy, Rabacinie i w Kłącznie. Jan Bauer w celu szkolenia aktywu młodzieżowego organizował wieczorowe kursy oświatowe.
Przybycie na nasz teren Jana Bauera, człowieka z dużą energią i z pasją oddającego się sprawie polskiej, a który w dodatku przy tym został etatowym kierownikiem Towarzystwa Szkolnego, przyczyniło się do maksymalnej aktywności organizacji polonijnych istniejących na terenie powiatu bytowskiego.
Jan Bauer pragnął zorganizować w oparciu o wydaną przez rząd pruski ordynację, polskie szkoły. Do 21 lutego 1929 roku nie było podstaw prawnych umożliwiających Polakom organizowanie polskiego szkolnictwa. Dopiero bowiem w tym dniu wydany został przez pruskiego ministra oświaty okólnik wykonawczy do wydanej wcześniej w dniu 31 grudnia 1928 roku Ordynacji Szkolnej umożliwiający pow. działania w zakresie tworzenia sieci szkół polskich.
Wiosną 1929 roku Związek Polaków i Towarzystwo Szkolne przystąpiły do energicznego organizowania polskich szkół. Szukano lokali, gromadzono środki pieniężne, pomoce naukowe i sprzęt szkolny. Czyniono starania o nauczycieli.
Planowano w pierwszym etapie uruchomienie czterech polskich szkół – w tym trzy na terenie studzienickiej gminy i to w miejscowości Osława-Dąbrowa, Ugoszcz i Rabacino, a w drugim etapie w Przewozie i Kłącznie.
W dniu 3 lipca 1929 roku otwarto szkołę polską w Płotowie, po kilku dniach 8 lipca 1929 roku w Osławie-Dąbrowie. W roku następnym, w dniu 1 kwietnia 1930 roku otwarto szkołę w Ugoszczy i wreszcie ostatnią polską szkołę otwarto dnia 17 czerwca 1930 roku w Rabacinie.
Wieloletnie starania działaczy i ludności tej ziemi uwieńczone zostało zwycięstwem.
Wielka w tym zasługa miejscowych Kaszubów – Polaków, ale było to przede wszystkim określone zwycięstwo Jana Bauera – kierownika Towarzystw Szkolnych na terenie rejencji koszalińskiej. Był to sukces tego nie Kaszuby, a pochodzącego z Warmii, młodego ruchliwego, utalentowanego działacza społecznego – nauczyciela, który stał się centralną postacią ruchu polskiego na Kaszubach.
Jan Bauer zdobył szybko pełne zaufanie i skupił wokół siebie znaczną grupę działaczy, a wśród nich znanych tutaj i doświadczonych społeczników jak Bernarda Werrę, Jana Styp-Rekowskiego, Bernarda Wróbla, Antoniego Szroedera, Franciszka Cysewskiego i wielu innych. Uroczyste otwarcie pierwszej szkoły następuje 3 lipca w Płotowie**, a na ternie gminy Studzienice w Osławie-Dąbrowie 8 lipca 1929 roku.
W uroczystości w Osławie-Dąbrowie uczestniczył Jan Bauer i sekretarz Generalny Związku Polaków w Niemczech dr Jan Kaczmarek. Uroczystość ta zgromadziła wiele mieszkańców okolicznych wsi. Do zebranych z tej okazji na uroczystej mszy św. w kościele w Studzienicach przemawiał ks. Robert Prądzyński, nawołując ludność kaszubską do usilnego trwania przy polskości i przy polskich szkołach, które teraz winne stać się jej największym skarbem.
Obowiązki nauczycieli powierzono przybyłym z Polski Stanisławowi Ledóchowskiemu – w Płotowie i Marcelemu Labunowi – w Osławie-Dąbrowie .
W dniu rozpoczęcia zajęć zgłosiło się do szkoły w Osławie-Dąbrowie 38 uczniów. Szkoła ta podjęła swoją działalność w najbardziej atakowanym przez Niemców środowisku polskim. Do wsi tej m.in. Niemcy skierowali do pracy na posadę leśniczego i nauczyciela zażartych hakatystów pruskich: Heinricha Zimmermana i Hansa Ruprechta, którzy od razu uruchomili wszystkie dostępne sobie środki, by zlikwidować tu polską szkołę.
Kolejną szkołę otwarto 1 kwietnia 1930 roku w Ugoszczy. W uroczystości otwarcia uczestniczył prezes Polskich Towarzystw Szkolnych w Niemczech – Jan Baczewski, który w wygłoszonym z tej okazji przemówieniu w gorących słowach podziękował licznie zebranym Kaszubom za dotychczasową postawę. Do szkoły zgłosiło się 17 uczniów.
Otwarcie trzeciej, ostatniej szkoły w gminie studzienickiej odbyło się w dniu 17 czerwca 1930 roku we wsi Rabacino. W uroczystościach z ramienia towarzystw szkolnych uczestniczył dr Michałak. Nauczycielem szkoły został przybyły z Tucholi Anastazy Gawrych. W szkole tej naukę podjęło tylko 12 uczniów.
Uruchomienie powyższych szkół na tym terenie nie wyczerpało bynajmniej wszystkich możliwości.
Towarzystwo Szkolne czyniło przygotowania do otwarcia tu dalszych szkół w miejscowości Kłączno, Przewóz i Studzienice. W Przewozie wydzierżawiono lokal, wyposażono go kompletnie w sprzęt i pomoce naukowe, a spośród rodziców 16 uczniów, którzy chcieli podjąć naukę wybrano komitet rodzicielski. Niestety władze niemieckie nie wydały wizy proponowanemu tam do pracy nauczycielowi panu Kobzie z Polski.
Z kolei w Kłącznie rolnik Antoni Szroeder, członek Sejmiku Powiatowego (Kreistagu), reprezentant miejscowych Kaszubów w związku z odmową udostępnienia na szkołę polską lokalu w miejscowej niemieckiej szkole, przystąpił do budowy szkoły we własnym zakresie. W tym celu zaciągnął odpowiednie kredyty w Kasie Polskiej i w niedługim czasie wybudował piękny obiekt szkolny dobudowany do swojego domu mieszkalnego. Składał się on z obszernej sali lekcyjnej ze sceną oraz przestrzennego holu szkolnego wraz z towarzyszącymi obiektami sanitarnymi. Ponadto był on kompletnie wyposażony w sprzęt, bibliotekę i pomoce naukowe. Niestety, mimo spełnienia warunków oraz po usunięciu wszystkich usterek zauważonych w trakcie budowy przez niemieckie władze budowlane, zezwolenia na otwarcie tej szkoły nie udzielono. Proponowanemu przez Polskie Towarzystwo Szkolne nauczycielowi tej szkoły Bernardowi Szumockiemu odmówiono przedłużenie paszportu. Mimo protestów i składanych w tej sprawie skarg m.in. do Najwyższego Trybunału Administracyjnego szkoła ta nie została otwarta.
Nacjonaliści niemieccy wykorzystywali wszystkie dostępne środki, zmierzające do załamania ducha polskiego wśród miejscowej ludności. Stąd ze szczególną zajadliwością atakowano istniejące polskie szkoły.
Do tej działalności antypolskiej zaangażowała się miejscowa prasa i organizacje nacjonalistyczne. Gdy zawiodły naciski ekonomiczne, gdy zawiódł terror i dyskryminacja, hakatyści niemieccy postanowili uderzyć w człowieka, którego uznawano za głównego przywódcę Kaszubów – Jana Bauera. Uwikłano go w proces sądowy pod zarzutem „popełnionego” krzywoprzysięstwa. Doprowadzono do jego aresztowania i postanowiono go w 1932 roku przed sądem w Słupsku.
Ten proces o „krzywoprzysięstwo” trwał 3 dni, a poprzedziło go niemal ośmiomiesięczne dochodzenie, liczne rewizje przeprowadzone w mieszkaniach działaczy polskich, a także drobiazgowe przesłuchania wielu świadków. W tej sądowej nagonce nie chodziło o ustalenie prawdziwości złożonego przez Bauera zeznania, lecz o podejmowane przez niego działania propolskie wśród miejscowych Kaszubów. Stąd proces ten miał charakter wybitnie polityczny.
Słowem – chodziło o zdławienie odradzającej się po prawie trzywiekowej niewoli świadomość i odrębności narodowo-polskiej mieszkającego tu społeczeństwa kaszubskiego.
Wydany wyrok skazujący Bauera wzburzył polską i postępową opinię publiczną.
Niestety jego konsekwencje były także negatywne dla miejscowego ruchu polskiego. Dotychczasowe bujnie kwitnące życie polskie poczęło upadać.
Już w maju 1932 roku pruskie władze szkolne odebrały prawo nauczania nauczycielom polskim: Marcelemu Labunowi, Anastazemu Gabrychowi i Stanisławowi Ledochowskiemu, przy czym mimo usilnych starań i interwencji w pruskim Ministerstwie Oświaty, na reaktywowanie ich pracy i prowadzonych przez nich szkół nie przyniosły efektów, co spowodowało dalsze załamanie się działalności bytowskiej Polonii. Następne lata dyktatury faszystowskiej przyniosły dalsze załamanie się tego stanu, przyniosły terror i wyroki śmierci wykonanych na tutejszych polonijnych działaczach kaszubskich.
Nie mniej po wyroku na J. Bauerze lokalne władze Związku Polaków w Niemczech i miejscowi działacze przystąpili do szukania nowych metod pracy, takich, które w zmienionej i utrudnionej politycznie sytuacji spełniać mogły swoją propolską rolę.
Postanowiono zwrócić większą uwagę na działalność kulturalno-oświatową. W tym celu rozwijano pracę w zespołach śpiewaczych, muzycznych i teatralnych,a także wiedzę rolniczą w zespołach przysposobienia rolniczego.
Wiele zasług położono również w rozwoju turystyki. Przyczyniły się do tego przede wszystkim ówczesne władze dawnego powiatu chojnickiego oraz polskie konsulaty w Szczecinie i w Pile. W ramach małego ruchu granicznego władze chojnickie nawiązały bardzo bliskie i serdeczne kontakty z miejscową ludnością polską podzielonego pomiędzy Niemcy i Polskę tego podregionu Kaszub, zwanego Gochami.
Na uwagę zasługuje także działalność świetlicowa i bibliotekarstwo. Stosunkowo żywą i ciekawą działalność w tym zakresie prowadzono w Osławie-Dąbrowie, Kłącznie, Rabacinie i Ugoszczy.
W ten sposób na nowo ożywiało się życie polskie. Szczególne zasługi w rozwoju zespołów śpiewaczych położył młody Kaszub Feliks Felchnera z Rabacina. Młodzieniec ten jeździł bezinteresownie pożyczonym rowerem do wszystkich zespołów w naszej gminie, ucząc młodzież polskich pieśni.
Na uwagę zasługuje także praca Kasy Polskiej w Ugoszczy z siedzibą w Bytowie.
W marcu 1938 roku odbył się wielki Kongres Polaków w Niemczech w Berlinie. Na tym kongresie zatwierdzono „Pięć Prawd Polaków”. Najważniejsza z nich, podnosząca narodowego ducha, była prawda czwarta: „Co dzień Polak narodowi służy” i prawda piąta: „Polska matką naszą, nie wolno mówić o matce źle”.
Kongres ten był ostatnią manifestacją patriotyzmu Polaków zamieszkujących na terenie Rzeszy.
We wrześniu 1939 r. nadszedł tragiczny okres w dziejach narodu polskiego. Wybucha II wojna światowa. Wojska hitlerowskie zajęły Polskę. Okupant nie szczędził ludności polskiej, w tym tej z Ziemi Bytowskiej, zarówno cierpień jak i śmierci.
Rozpoczął się ponury okres jawnego terroru. Następują aresztowania i deportacje. Giną ofiarni działacze – rozstrzeliwani w lasach, mordowani w kazamatach więziennych, w obozach koncentracyjnych, giną także pod toporami katów. Taką to za swój patriotyzm złożyło daninę krwi miejscowe społeczeństwo, jego wybitni przedstawiciele.
W 1945 roku zakończyła się wojna. Ziemia Bytowska weszła w skład państwa polskiego. Nadszedł trudny okres odbudowy gospodarczej i świadomościowo-społecznej. Dodatkowych zniszczeń na tym terenie dokonał przewalający się front, który nie oszczędzał dóbr materialnych miejscowej ludności. Trzeba było od podstaw organizować gospodarkę, powołać władze administracyjne, organa porządkowe, organizować sieć handlową i usługową oraz instytucje użyteczności publicznej.
Mimo ogromu zniszczeń, braku kadr ludzkich i środków materialnych, w krótkim okresie czasu uporządkowano tu najważniejsze dziedziny życia gospodarczego i publicznego.
Na przykład już w lipcu 1945 roku zorganizowano m.in. w gminie studzienickiej pierwsze szkoły polskie w Osławie-Dąbrowie i Ugoszczy. Miejscowa ludność spontanicznie włączyła się do życia społecznego i czynnie wspomagała nauczycieli w zabezpieczeniu, odrestaurowaniu i uruchomieniu placówek szkolnych.
W Ugoszczy podjął pracę Leon Wysiecki – nauczyciel szkoły polskiej w tej miejscowości okresu międzywojennego, późniejszy więzień bytowskiej i koszalińskiej placówki gestapo, potem więzień obozu koncentracyjnego Sachsenhausen-Oranienburg, a następnie przebywający pod stałym nadzorem policyjnym drwal w pobliskich lasach.
We wrześniu 1945 roku powstały dalsze szkoły. Zajęcia lekcyjne podjęto wówczas w Rabacinie, Półcznie i w Studzienicach. Niedługo po tym uruchomiono szkołę w Sominach.
W krótkim czasie zdołano zorganizować pełną sieć szkolną z odpowiednią obsadą pedagogiczną.
Podjęta w 1945 roku wielka reforma oświato-programowa i organizacyjna zobowiązywała terenowe władze do tworzenia takiej sieci szkół z możliwością ukończenia 7-klasowej szkoły o pełnym programie. Przyjęcie takiej zasady wymagało miedzy innymi posiadanie obiektów szkolnych, wyposażonych w co najmniej w cztery izby lekcyjne oraz ulokowania punktów szkolnych w każdym większym skupisku ludności. Tymczasem prawie wszystkie obiekty szkolne np. na terenie gminy studzienickiej odziedziczone po panowaniu niemieckim posiadały zaledwie jedną lub dwie izby lekcyjne.
W tej sytuacji, uwzględniając także fakt, iż większość miejscowych wsi, w tym placówki oświatowe, pozbawione były np. światła elektrycznego, Prezydium Rządu podjęło w 1952 roku Uchwałę o nieodpłatnym zelektryfikowaniu wszystkich pozostających bez światła wsi.
Rok później przystąpiono do budowy nowego budynku szkolnego w Studzienicach, budynku, który po rozbudowie do dzisiaj dobrze służy miejscowym uczniom. Wybudowano na przykład nową szkołę w Półcznie oraz zmodernizowano szkołę w Ugoszczy i innych miejscowościach studzienickiej gminy.
Na miarę ówczesnych możliwości zbudowano w czynie społecznym szereg placówek kulturalnych m.in. Wiejski Dom Kultury w Studzienicach, świetlice i Dom Kultury w Przewozie, Półcznie oraz w Sominach.
Dzisiaj w okresie przypadającego jubileuszu 80-lecia szkolnictwa polskiego na ziemi bytowsko-studzienickiej pochylmy w zadumie głowy i oddajmy cześć naszym tutejszym bohaterom – pełnym samozaparcia i bezgranicznego poświęcenia. Niech wiedza o ich oddaniu i wysiłkach na rzecz zachowania naszych Kaszub nie pokryje patyna zapomnienia. Na co dzień pielęgnujmy tę wiedzę i pamięć w murach naszych szkół, w sercach dzisiejszej młodzieży, która po swych przodkach, jak i nas starszych – jak mam niezachwianą w tym względzie wiarę – budować będzie szczęśliwą dla siebie i przyszłych pokoleń naszą Małą Kaszubską i Wielką Narodową Polską Ojczyznę. /-/

*
19 września 1657 roku w traktatach wielawsko-bydgoskich król Jan Kazimierz zawarł porozumienie z elektorem brandenburskim, na mocy którego Polsce wygasło lenno Prus Królewskich, pod panowanie księcia pruskiego przeszedł Drabim, a w lenno Brandenburgii przeszły Lębork i Bytów. W zamian za to Polska uzyskała gwarancję „wieczystego przymierza”. Tym samym, po pokonaniu wojsk węgierskich Rakoczego, ostatni sojusznik króla szwedzkiego Karola Gustawa w wojnie z Polską został zneutralizowany.

**
Foto: Aktualnie w budynku utworzonej w 1929 roku szkoły polskiej
w Płotowie od 1979 roku istnieje Muzeum Szkolnictwa

 

 

1695  wrobel_maly ludzie 1700 1699

1225