Chopin i jego Europa od wschodniej strony

Chopin i jego Europa od wschodniej strony


32 recitale, koncerty kameralne i symfoniczne. Wśród wykonawców orkiestry z Moskwy, Londynu, Freiburga i Warszawy, laureaci konkursów chopinowskich, ale również inni muzycy o międzynarodowej sławie. Jako sensację zapowiadano koncerty zarówno Rosyjskiej Orkiestry Narodowej pod dyrekcją Michaiła Pletniewa Pletneva i występy jednej z najlepszych europejskich orkiestr – Philharmonia Orchestra z Londynu pod dyrekcją Władimira Aszkenaziego Ashkenazego. W Warszawie dobiegła właśnie końca jedenasta edycja Międzynardowego Festiwalu “Chopin i jego Europa – Przed wielkim Konkursem. Od Chopina do Skriabina.”

Jako skromny emeryt mogłem w tym muzycznym święcie uczestniczyć głównie dzięki transmisjom radiowym. Ale że słuchając transmisji ręce ma się wolne, to pozwala sięgać do książek, czasem ocalając coś od zapomnienia. I proszę! Jest perełka! Otóż w 1891 roku pewien rosyjski kompozytor wybrał się z pielgrzymką do miejsca urodzenia Chopina – kompozytora, którego podziwiał. Gdy dotarł do Żelazowej Woli, okazało się, że budynki są w opłakanym stanie, a ich właściciel ma za nic fakt, że jedną z oficyn zmieszkiwała niegdyś ”rodzina jakichś tam Chopinów”…


zelazowa_wola
Żelazowa Wola – koniec XIX wieku

Rosjanin wszczął alarm – najpierw w środowisku warszawskim, a po powrocie do Petersburga wśród tamtejszych wielbicieli muzyki Chopina. Wkrótce właścicielowi Żelazowej Woli zaproponowano wykupienie zarówno zachowanej oficyny jak i terenu, na którym się znajdowała. Niestety, dziedzic zażądał ceny tak wygórowanej, że połączonym siłom Polaków i Rosjan udało się w roku 1894 na terenie Żelazowej Woli odsłonić niewielki pomniczek Fryderyka Chopina – pierwszy na ziemiach polskich! Tym Rosjaninem był Milij Bałakiriew (1837-1910) – rosyjski kompozytor, pianista i dyrygent, przywodził tzw. Potężnej Gromadce, czyli grupie rosyjskich kompozytorów nawiązujących do tradycji rosyjskiej muzyki ludowej połączonej z nowoczesnymi elementami muzyki Europy Zachodniej. Gromadka istotnie okazała się potęgą muzyczną, jako że jej główny trzon – obok wspomnianego już Bałakiriewa – stanowili m.in. Aleksandr Borodin, Modest Musorgski i Nikołaj Rimski-Korsakow. Sam Bałakiriew był wielkim miłośnikiem, znakomitym interpretatorem i popularyzatorem muzyki Fryderyka Chopina. Zaowocowało to nie tylko wyjazdem do Warszawy, ale stałym kontaktem z Polakami i to właśnie opisuje w wydanej w 2011 r. przez PIW książce „W hołdzie Chopinowi. Bałakiriew w Warszawie i Żelazowej Woli”. Książka Grzegorza Wiśniewskiego, kreśląc panoramę życia kulturalnego Polski i Rosji końca XIX wieku, szczegółowo i barwnie opowiada o dwóch przedsięwziętych przez Bałakiriewa pielgrzymkach do Żelazowej Woli (1891, 1894), dzięki którym zapomniane podówczas i zaniedbane miejsce narodzin Chopina zostało przywrócone powszechnej pamięci. Tę książkę czyta się jak najlepszy reportaż historyczny! Błądząc za autorem po ulicach Petersburga i Warszawy, odwiedzając ówczesne sale koncertowe i towarzyskie salony, niemal słysząc kolejne wykonania utworów Chopina i ówczesne do nich komentarze… Rarytas – polecam! Myślę, że ta niewielka objętościowo książeczka powinna na stałe być w sprzedaży, jeśli nie gdzie indziej, to – w Żelazowej Woli właśnie! Czyż nie mam racji?

Kubuś F.


 

220px-Balakirev1860s_CuiIP_73_600
Milij Bałakiriew

 

Fragment do poczytania:

„…Koleją wiedeńską – opowiadał p. Bałakiriew – pojechaliśmy aż do stacji Ruda Guzowska. Tam znalazł się jeden jedyny woźnica, włościanin z okolicy, który się podjął dowieźć nas do celu podróży. Droga fatalna, częścią szosą, częścią tzw. drogą polową. Wlekliśmy się też bodaj pięć do sześciu godzin. Ale mniejsza… dość, żeśmy się dobili nareszcie do owej Żelazowej Woli, o której pamiątkowym znaczeniu, nie łudzi się pan, mocno mało kto bądź wie w okolicy, nawet najbliższej.

– Nieduży to mająteczek, prawda?

Tak, mająteczek. Szczere piaski dokoła, zaś na falistym nieco gruncie stoi jeden domek mieszkalny, o jakich sześciu pokoikach, a na wprost jego drugi mniejszy domek, coś w rodzaju oficyny. Jest ogród owocowy, widać stary; kilka zabudowań gospodarskich; okolica nie można powiedzieć: nieładna. (…)


 

  • Kubuś Fatalista

    Emocje jak na meczu, milionowa widownia, 130 godzin muzyki. 1 października w Filharmonii Narodowej w Warszawie rozpoczyna się 17. Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina.
    Najpierw będą koncerty inaugurujące – w czwartek 1 października przy fortepianie Martha Argerich (pierwsze miejsce w konkursie 1965 r.), po niej Nelson Goerner (wyróżnienie w 1995 r.), na podium dyrygenckim – Jacek Kaspszyk. Dzień później – Garrick Ohlsson (pierwsze miejsce w 1970 r.), orkiestrą i chórem dyryguje Wojciech Rajski. Transmisja w radiu i telewizji.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75475,18921699,konkurs-chopinowski-2015-czekalismy-piec-lat-tak-bylo-tak.html#ixzz3n1DfVf4X