Czas to pieniądz

Czas to pieniądz


W Nowej Zelandii można znaleźć niewielkie miasteczko, w którym dodatkowym środkiem płatniczym jest czas.

Mieszkańcy Lyttelton przed dziesięcioma laty zdecydowali się na nietypowy krok. Otworzyli bank czasu, mechanizm wymiany usług, w którym to nie pieniądze były podstawą, ale czas poświęcany na wykonywanie danej czynności. Godzina pielenia ogródka jest równoważna godzinie pomagania komuś w księgowości. W takiej walucie można prowadzić rozliczenia, przydało się to szczególnie podczas trzęsienia ziemi, które w 2010 roku nawiedziło niedalekie Christchurch.

Po wstrząsach do dyspozycji lokalnej społeczności było 30 tys. godzin do wykorzystania. Miesięcznie wymieniano się 400 jednostkami. Przywracanie okolicy do normalności wymagało oczywiście pieniędzy, ale to poświęcany czas liczył się najbardziej. Dziś z usług banku korzysta 800 członków.

Zjednoczenie wokół nowej inicjatywy angażuje mieszkańców, poprawia wymianę informacji o najważniejszych dobrach, które są aktualnie  do dyspozycji oraz zwiększa poczucie wspólnoty. Ludzie bardziej sobie ufają, przy pomocy czasu mogą bowiem kupić to, co normalnie nie ma ceny – zaangażowanie. Analitycy zwracają także uwagę, że wprowadzanie takich nowych metod wymiany usług doskonale sprawdzi się w przyszłości. Społeczeństwa starzeją się, ekonomia wymaga nowych modeli, klęski żywiołowe stanowią coraz większe zagrożenie, a dzięki jednoczeniu obywateli uzyskuje się poczucie więzi.

time

na zdjęciu – Lyttelton/ foto: flickr.com