Anna Gawęda, aktorka, tancerka, fotomodelka.

Anna Gawęda, aktorka, tancerka, fotomodelka.

opublikowane w Najnowsze Wpisy, Psychologia | 0

esklep02


Anna Gawęda tancerka

Karolina Rabiega: Jak rozpoczęłaś swoją przygodę z tańcem? Anna Gawęda: Odkąd pamiętam lubiłam się ruszać, byłam bardzo energicznym dzieckiem, w dodatku wygimnastykowanym. Rodzice, widząc moje predyspozycje zapytali czy chcę uczęszczać na ognisko baletowe. I tak wszystko się zaczęło. Nauczycielka z ogniska stwierdziła, że jestem zdolna i powinnam pójść do szkoły baletowej żeby tego nie zaprzepaścić. W związku z tym, że mieszkam daleko, wiedziałam, że będę musiała przebywać w internacie. Rodzice byli temu przeciwni. Wiedząc, że jestem bardzo zżyta z rodziną, martwili się, że nie poradzę sobie psychicznie. Ale ja tego bardzo chciałam, to było moje marzenie. Ognisko zaszczepiło we mnie miłość do baletu. Nie myślałam o tym, że nie będę mieszkać daleko od domu, żyłam tylko tym, że wszędzie będę otaczać się baletem. I stało się tak jak chciałam – zostałam uczennicą szkoły baletowej, a rodzice bardzo mnie wspierali. Jestem im bardzo wdzięczna, że pomogli mi zrealizować swoje marzenia. Oni  zawsze mnie wspierali i są moimi najlepszymi przyjaciółmi.

KR: Jak wspominasz szkołę baletową?

Anna Gawęda: Różnie, i dobrze i źle. Cały ten cykl jest dla mnie bardzo ważny w życiu. Szkoła ukształtowała mnie psychicznie. Nauczyła mnie ogromnej wrażliwości, choć ja już i tak z natury jestem wrażliwa. Oprócz tego wyrobiła we mnie determinację, pracowitość, perfekcjonizm oraz wytrwałość. Jestem taka, że kiedy coś mi nie wychodziło w szkole, siedziałam tak długo na sali, aż mi wyszło. Nie potrafiłam nigdy odpuścić. Nawet kiedy mi się nie chciało, stawałam przy drążku i wiedziałam, że muszę… Zawsze byłam jedną z lepszych, nie potrafiłam być gorsza od kogoś – to mnie bardzo denerwowało. Do dziś nieustannie muszę czuć rywalizację w życiu. Lubię czuć, że jest ktoś dobry z kim mogę się ścigać, porównywać. Do tej pory nie potrafię z tego zrezygnować. To jest i dobre, i złe, ale dzięki temu człowiek podwyższa sobie poprzeczkę.

KR: Jednak po szkole baletowej nie poszłaś tańczyć. Wybrałaś szkołę aktorską. Skąd taki pomysł?

AG: Po szkole byłam na kilku audycjach do teatrów, przez pierwszy rok tańczyłam w Operze Wrocławskiej, ale na wolontariacie.  Zawsze chciałam być w balecie. Ale po szkole chyba przyszedł taki bunt… Poczułam, jakbym wyszła z getta. W szkole nie miałam normalnego życia. Przez całe 9 lat żyłam tylko baletem, nie istniało dla mnie życie prywatne. Nie przeżyłam tego etapu zabaw, wyjścia z chłopakami… Za czasów szkoły nigdy nie pojawiła się u mnie myśl: „pójdę sobie na randkę”. Nawet, kiedy po ukończeniu szkoły poszłam z bratem i jego kolegami do klubu, nie potrafiłam znaleźć innych tematów do rozmów jak tylko balet. Potrafiłam myśleć tylko o tym.

KR: Sama jestem absolwentką szkoły baletowej, więc rozumiem to doskonale.  Zawsze mówię o sobie, że mam spaczoną psychikę przez balet…

AG: Dokładnie! Ja też tak zawsze mówię o sobie. Środowisko, w którym się obracałam, jest jednak bardzo hermetyczne. Dopiero później, kiedy zaczęłam otwierać się na nowych ludzi i inne tematy, zaczęłam uczyć się czegoś nowego… Zobaczyłam, że to jest wartościowe i rozwijające – dawać sobie i  innym ludziom szansę, poznawać coś całkiem odrębnego niż tylko balet. Dlatego, kiedy przeprowadziłam  się do Wrocławia, a w Operze Wrocławskiej nie wychodziło mi tak, jak chciałam, zaczęłam szukać alternatyw. Zajmowałam się zupełnie innymi rzeczami np. pracowałam w sklepie z ubraniami, żeby sobie dorobić. Jednak męczyłam się bardzo, bo 9 lat w szkole baletowej to jest za dużo, żebym potrafiła sobie wyobrazić pracę gdzieś indziej… Cały czas myślałam: „co ja zrobię, jeśli nie będę pracować w tym fachu?”

Anna Gawęda aktorka

KR: I wtedy przyszedł pomysł na aktorstwo?

Anna Gawęda: Aktorstwo… Już kiedy byłam w szkole lubiłam grać, naśladować różne postaci. Jak byłam małym dzieckiem, robiłam swój serial, wymyślałam scenariusze. Lubiłam się przebierać, robiłam wywiady z lalkami czy z siostrą, urządzałam pokazy. I zawsze byłam w tym dobra. Pamiętam, jak kiedyś do szkoły przyjechali aktorzy, którzy wystawiali dla nas spektakl. Pokazywali nam różne zadania aktorskie, a my jako uczniowie próbowaliśmy naśladować mistrzów. Usłyszałam wtedy od nich, że jestem bardzo wszechstronna, potrafię przeistaczać się w inne postacie. Aktorstwo od początku bardzo mi się podobało,  ale ukierunkowałam się w stronę baletu i to mnie trzymało – balet był ważniejszy. Natomiast kiedy nie wychodziło mi we Wrocławiu, zaczęłam często chodzić do teatru, oglądać spektakle komediowe, dramatyczne czy współczesne. Poszerzałam w ten sposób swoją wiedzę. Zawsze interesowały mnie musicale, to jest połączenie tańca z muzyką, z grą, ze śpiewem. Kiedy zobaczyłam pierwszy raz musical „Singin’ in the Rain”, to stwierdziłam: „wow, to jest coś, co najbardziej mnie kręci!”. Czyli niekoniecznie stricte balet, ale taniec w połączeniu ze śpiewem, z grą… Później startowałam do państwowych szkół teatralnych. Nie dostałam się. Udało mi się za trzecim razem dostać do prywatnej szkoły.

KR: Czy twoje umiejętności taneczne pomagają Ci w aktorstwie?

AG: Taniec pomógł mi w tym, że łatwiej wchodziło mi się w role, bo całe ciało grało. Po tylu latach tańca świadomość ciała jest zupełnie inna i pod tym względem tancerzom jest łatwiej. Jednak z drugiej strony, żeby grać inne postacie, trzeba całkowicie wyzbyć się swoich przyzwyczajeń nabytych w szkole baletowej.

Anna Gawęda fotomodelka

KR: Jak się czułaś jako fotomodelka w kapeluszach „Porthosa”? Czy interesuje Cię także ten kierunek aktywności?

Anna Gawęda:  Czułam się bardzo dobrze, cieszę się, że mogłam wzbogacić się o nowe artystyczne i zawodowe doświadczenie. Po pierwsze miałam okazję być w niezwykłym miejscu. Kiedy weszłam do siedziby byłam pod ogromnym wrażeniem tego magicznego miejsca. Zobaczyłam tyle przeróżnych modeli kapeluszy, począwszy od klasycznych, skończywszy na fikuśnych, barwnych, ekscentrycznych modelach. Miałam ochotę przymierzyć je wszystkie. Wiele z nich zdążyłam założyć, czułam się w nich jak prawdziwa dama… Szczególnie jeden piękny, różowy kapelusz bardzo zapadł mi w pamięć. Bardzo się cieszyłam, że to właśnie ja zostałam wybrana do tej sesji.  Zawsze mówiono mi, że cokolwiek na siebie założę: czy ubranie, czy nakrycie głowy, to wyglądam dobrze. Utwierdzało mnie to w przekonaniu, że to będzie dobra sesja. Generalnie uwielbiam eksperymentować, przebierać się, zmieniać style (oczywiście na poczet pracy, konwencji zadania, które mam wykonać), dlatego ta sesja była bardzo miłym doświadczeniem. Bardzo lubię być fotografowana, dlatego też fotomodeling uważam za jeden z elementów mojej pracy – pracy aktora, tancerza, artysty. Bardzo dobrze czuje się przed obiektywem, nie tylko sprawia mi to przyjemność, ale czuję i wiem, że robię to dobrze.

KR: Co uważasz za swój największy sukces?

AG: Na pewno to, że udało mi się skończyć studia. Jestem też dumna z tego, że zrealizowałam swoje marzenia z dzieciństwa – zostałam aktorką i tancerką, skończyłam szkołę baletową. Uważam, że balet jest to najtrudniejsza sztuka. Dumna jestem też z tego, że dostałam się do musicalu – cieszę się, że będę robić to, co kocham. Uważam, że nie ma nic lepszego, niż pracować w swoim zawodzie, a o to nie jest dziś tak łatwo. Ciężko pracuję, bo uważam, że praca popłaca. Choć czasem zdarza mi się być niecierpliwą. Jestem już na tyle pewna swoich umiejętności, że czuję, że mam coś to zaprezentowania. Tym bardziej, że jestem aktorką tańczącą, co jest niewątpliwie atutem.

KR: A co uważasz za swoją największą porażkę? 

AG: Chyba to, że nie dostałam się do państwowej szkoły teatralnej. Chociaż ja jestem tak wrażliwa, że jak mi coś nie idzie, to ze wszystkiego potrafię zrobić porażkę. Dla mnie porażką jest, kiedy jestem gorsza od kogoś, np. kiedy nie wygram castingu, na którym mi zależało.

KR: Jakie doświadczenie nauczyło Cię najwięcej w życiu?

AG: Zdecydowanie szkoła baletowa. Jestem dzięki niej bardzo obowiązkowa, można powiedzieć, że jestem przez to pracoholikiem.

KR: Czy uważasz, że ludzie nie lubią osób, które osiągnęły sukces?

AG: Tak uważam. Jak ktoś jest dobry, ma warunki do tego, by osiągnąć sukces…. Zwłaszcza w środowisku artystycznym jest ogromna zawiść. Kiedy np. ktoś wygląda lepiej, prezentuje się lepiej, to takie osoby się tłumi.

KR: Skąd się bierze ta zawiść?

AG: Z kompleksów, z niedowartościowania, z obawy, że ktoś inny może zająć nasze miejsce…

KR: Czy jesteś szczęśliwa?

AG: Nie wiem, nie potrafię Ci odpowiedzieć na to pytanie.

KR: A czy uważasz, że wszystko w życiu zależy od nas? Jesteśmy kowalami swojego losu?

AG: Uważam, że wiele zależy od nas, ale czasem jesteśmy poddani czemuś z zewnątrz. Czasem sytuacje tak się kształtują, że nie jesteśmy w stanie nic zrobić.

KR: Grałaś w serialach, reklamach, teledyskach. Gdzie teraz będzie można Cię zobaczyć?

AG: W listopadzie będzie miała miejsce premiera musicalu „Inni”, w którym wystąpię. Na pewno wystawiany będzie w Warszawie i w teatrze w Łodzi. Niestety na razie nie mogę zdradzać więcej szczegółów.

KR: Gdzie widzisz siebie za 5, 10 lat?

AG: Mam swoje cele, które chcę realizować. Na pewno chcę spełniać się zawodowo, kształtować swój warsztat aktorski, być czynną w swoim zawodzie. Na razie skupiam się na musicalu,  a co będzie za tydzień, miesiąc, czy rok to nie wiem… Myślę, że chciałabym zostać w Warszawie, bo jest tu najwięcej możliwości dla aktorów. W szkole teatralnej uczył mnie wybitny aktor polskiego kina, profesor Edward Linde Lubaszenko, któremu zawdzięczam wiele, jeśli chodzi o moją drogę edukacji. Pamiętam jak na obronie mojej pracy magisterskiej, wypowiadając się pochlebnie na mój temat, utwierdził mnie w przekonaniu, że to co robię to dobrze obrana przeze mnie ścieżka. To dało mi ogromną motywację do dalszych działań.

KR: Aniu, w takim razie życzę dalszych sukcesów zawodowych, a także prywatnych. Bardzo dziękuję za rozmowę.

plik1 gawedaFilc tytuł22e0a7c707308177d45a195d8c029995

Foto: Karolina Rabiega
Modelka: Anna Gawęda