Czy warto upraszczać sobie życie?

Czy warto upraszczać sobie życie?


Dynamiczny XXI wiek wymusza na nowoczesnym człowieku coraz więcej czynności i zadań – wbrew temu co mówili jeszcze pięćdziesiąt lat temu futuryści. Wizje sprzed lat zakładały, że automatyzacja i rozwój maszyn sprawi, iż człowiek będzie coraz bardziej niezależny, a wszystkie uciążliwe czynności przejmą roboty. Niestety ich przepowiednie jak dotąd się nie sprawdziły i nic nie wskazuje na to by miały się w najbliższym czasie ziścić. A skoro obowiązków i zajęć przybywa – a jednocześnie nikt jeszcze nie wymyślił sposobu na to by wydłużyć dobę chociaż o godzinę – to trzeba jakoś upakować je wszystkie w planie dnia. Mówiąc prosto – trzeba uprościć trudniejsze zadania i zmniejszyć ilość czasu potrzebną na wykonanie niezbędnych czynności. Czy zawsze jednak warto upraszczać to co działa?

Aktualnie moda na budowanie swojego życia w oparciu o harmonogramy i plany coraz mocniej się rozwija. Setki blogów na ten temat uczą jak poradzić sobie z niemal każdą czynnością domową. Doszło do tego, że nawet trenerzy osobiści podjęli ten temat i na specjalnych szkoleniach można nauczyć się jak zyskać dodatkowe pół godziny w ciągu dnia. Oczywiście, że uporządkowane życie nie jest niczym złym – wręcz należy pochwalić każdego kto z głową i rozsądkiem potrafi zatroszczyć się o swoją codzienność – ale czy czasami próby upraszczania sobie życia nie stają się zbyt kuriozalne i w swojej zaciekłości, nie zaczynają przynosić odwrotnych skutków?

Do najczęściej wymienianych sposobów na oszczędzenie czasu i uproszczenie życia należą: planowanie posiłków, porządkowanie przestrzeni zgodnie z konkretnymi wytycznymi, planowanie zakupów, tworzenie szczegółowych harmonogramów, wykonywanie cotygodniowych kontroli budżetu, wybieranie konkretnej grupy przyjaciół i rezygnacja z nieproduktywnych czynności. Z pewnością, każdy z tych sposobów ma w sobie jakiś pozytywny aspekt lub pragmatyczny cel, ale czy faktycznie owocuje to oszczędnością czasu? Upraszczanie pewnych czynności to rzecz, która w myśl zasady „proste jest zawsze najlepsze” zwykle przynosi korzyści. Jednak czy na tworzenie harmonogramów, dokładne planowanie zakupów i budowanie skomplikowanych budżetów nie traci się więcej czasu niż faktycznie zyskuje?

Warto przyjrzeć się swojemu życiu i – jeżeli jest taka możliwość – coś poprawić. Jednak budowanie idei prostego życia na bazie skomplikowanej logistyki wydaje się być pewną sprzecznością. Być może najlepszą metodą by uprościć sobie życie, jest właśnie rezygnacja ze zbędnego rozmyślania, planowania i podliczania? O tym, że umiar we wszystkim jest najważniejszy przekonywał nas już Fredro pisząc „Znaj proporcjum mocium panie!”.

Sebastian Banasiak