Dyngus… na Kaszubach nie leje się wody

opublikowane w Najnowsze Wpisy, Regionalia | 0

Dyngus …na Kaszubach.

W poniedziałek wielkanocny mężczyźni, zwłaszcza kawalerowie, chłopcy „uzbrojeni” w gałązki jałowca albo brzozy – chodząc od domu do domu smagali nimi po nogach dziewczęta, które przed nimi barykadowały się w swych checzach. Chłopcy by do nich dotrzeć używali rozmaitych forteli. Rodzice panien bronili ich ale często dyskretnie pomagali wielkanocnym kawalerom – kolędnikom. Byłaby to bowiem ujma gdyby w swej wędrówce „dyngujący”, pominęli jakiś dom. Oczywiście było przy tym wiele pisku i śmiechu .

Dyngus połączony był z przyśpiewkami np.

Przyszliśmy tu po dyngusie,
Zaśpiewamy o Jezusie,
O Jezusie, co zmartwychwstał,
Alleluja, Alleluja.

Lub :

Przyszliśmy tu po dyngusie ,
Leży placek na obrusie,
Tata kraje, mama daje,
Proszę o malowane jaje.

…a przysłowie związane z obrzędem obwieszcza prawdę…, że:

Chto sã nie daje rózgami w Jastrë bic,
Ten nie mdze téż miôł ze zdrowia nic.

*
…a więc piękne panie, panny…Wszetczie Białci…przyjmijcie te moje wielkanocne– dyngusowe życzenia …wiosennego ciepła i radości z… i w miłości… niech tym błogim stanom serc i ciała i sprzyja pobudzona tą gałązka dyngusa …pobudzona w Wasza krew…

Zbigniew Talewski.

 

Z FB wzięte:

Andrzej Wegner Doskonale to pamiętam.

Andrzej Wegner Gałęzie jałowca owszem ale głównie witki brzozowe. W pościeli pozostawało wtedy pełno małych liści. Bo to było dyngowanie. Przy tej czynności powtarzalismy „boże rany”
Jerzy Boniecki

Jerzy Boniecki Tak wyglądał poniedziałek także w okolicach mojego Rypina. Od domu do domu, od dziewczyny do dziewczyny i te jajeczka darowane!