Jerzy z Dąbrowy – Pamiętając Kaszebe Przyjaciela

opublikowane w Najnowsze Wpisy, Regionalia | 0

Jerzy z Dąbrowy-Januszewski

RĔBECĔ
Ponad horyzont wznieśli
solą roziskrzone dłonie
do pokornej modlitwy
żywioł rybim świstem
roztrzaskał im łodzie
rozwlekane falą
Wymarłe morza doliny
wyrastają ku niebu
echem modlitwy
w opadłą falę
wsącza się jantarem
ukojenie ziemi
przebaczenie strudzonych
przed następnym rejsem
Z  facebook’a wzięte:
Andrzej Szulc
Andrzej Szulc śp. Jerzy Dąbrowa Januszewski był moim Przyjacielem. Współuczestnikiem wędkarskich wypraw. Poetyckich spotkań autorskich. Obdarowałem „ULICĘ WYOBRAŹNI kostiumami i scenografią. Obie, sceniczne wersje tego dziecięcego spektaklu.
Andrzej Szulc
Andrzej Szulc KASZUBY?TO PRZYSTAŃ DLA POSZUKUJĄCYCH WYTCHNIENIA I NATCHNIENIA PO WIELKOMIEJSKIEJ TUŁACZCE.
Andrzej Szulc do Zbigniew Talewski
30 marca o 11:09 ·
 ANDRZEJ

Jerzy z Dąbrowy

Wspominając Św.Pamięci JERZEGO DĄBROWĘ JANUSZEWSKIEGO
wypada także pamiętać o  GRUPIE ARTYSTYCZNO i LITERACKIEJ G A L,
której był współzałożycielem. Wystąpiliśmy prawie w komplecie w szkole im.
TARASA SZEWCZENKI w Białym Borze. Był to NASZ P AM I Ę T N Y
WIECZÓR POETYCKI zwieńczony pieśniami podziękowaniami.PRZYJAŹNIĄ.
WARSZAWA…TAKŻE ZAPAMIĘTAŁA G A L
a PO NASZYM poetycko rysunkowym i jazzowym występie
REKLAMUJĄCYM KAPELUSZE FIRMY PORTHOS w KLUBIE KSIĘGARZA ,
a jej WŁAŚCICIEL i WSPÓŁUCZESTNIK GRUPY
Kolega RYSZARD WRZESIŃSKI
ZADBAŁ O NAS JAK UDZIELNY KRÓL.

Dane mi było także zaprojektować PLAKAT GRUPY G A L
Andrzej Szulc – 30.03.2016 .

Uwaga!  Słupską Grupę Artystyczno – Literacką ” GAL”
przedstawimy w jednym z najbliższych artykułów. 
/ www.lapinede.pl /

 

Z pomorskich albumów  – Marii i Ryszarda Ulickich.

Jerzy z Dąbrowy-Januszewski  dabrowa

Nie tylko na Kaszubach czytelnicy jego książek pytają – i to go bawi: pisze pan, że jest Kaszubą a urodził się pan pod Lublinem? I to jest przyczynek do interesującej rozmowy o losach Pomorzan w czasie minionej wojny światowej. Dziadek Tadeusz Lerchenfeld z żoną i córkami już w sierpniu 1939 roku uciekł przed Niemcami z kaszubskich Żychc do Warszawy. Późniejszy ojciec Jerzego, Walenty Dąbrowa-Januszewski uciekł z Gniezna – także do Warszawy. Tam Walenty i Barbara L. poznali się, i w warunkach okupacyjnych w 1940 roku, w Kościele Trzech Krzyży wzięli ślub. A potem musieli uciekać ze stolicy aż pod Lublin. Jerzy urodził się w 1942 roku w leśniczówce Zemborzyce. Teraz tam jest Zalew Zemborzycki.

Redakcja

Czytaj więcej: http://www.ulicki.pomorzezachodnie.pl/ludzie_regionu/dabrowa.html

 

Regiopedia. Encyklopedia regionów.Encyklopedia Regionów (Polska),

Jerzy Dąbrowa – Januszewski (17.11.1942 – 30.09.2010)’ – dziennikarz, literat, działacz społeczny. Urodził się w Zęmborzycach koło Lublina, ale korzenie miał pomorskie. Jego rodzina została w latach wojny wysiedlona do Generalnej Guberni z ziem, które w 1939 roku Niemcy wcielili do Rzeszy. Ukończył technikum leśne, ale po maturze poszedł na studia polonistyczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Poetą był od wczesnej młodości. Miał 17 lat, gdy w 1959 roku zajął pierwsze miejsce w ogólnopolskiej audcji Polskiego Radia „Wiersz tygodnia”, prowadzonej przez Aleksandra Rymkiewicza.
Po studiach został dziennikarzem w „Głosie Koszalińskim”, od 1976 do 1991 roku był słupskim korespondentem Polskiej Agencji Prasowej, a od 1991 roku aż do emerytury, na którą przeszedł w 2002 roku, był dziennikarzem i redaktorem w naszej redakcji. Nigdy nie zerwał z poezją. Publikował tomiki wierszy oraz poetyckich opowiadań, związanych z naszym regionem, na przykład „Jesień Anny” o ostatniej księżnej z rodu Gryfitów, rezydującej na słupskim zamku w XVII wieku. Kochał Kaszuby, ich historię i bohaterów. Tak bardzo, że w redakcji dorobił się przezwiska „Jerzy z Dąbrowy” (polski zdobywca Człuchowa w XV w.). Kajakiem spławiał się pomorskimi rzekami, wędkował. Ostatnie jego dzieło, które po pierwszym wylewie w 2007 roku pomogli mu dokończyć koledzy, to przewodnik: „Słupią – śladami Karola Wojtyły” wydany w 2008 roku.
– Był to szczególny człowiek. Ot, choćby to, żeby pójść na polonistykę po technikum leśnym! To musiała być naprawdę silna, wewnętrzna potrzeba – mówiTadeusz Martychewicz, wieloletni dziennikarz „Głosu”. Znał Jerzego od 1969 roku.
– Widział ludzi, zachwycał się przyrodą, nigdy nie patrzył na pieniądze. I zawsze starał się dostrzec światełko w tunelu. Po pierwszym wylewie pożyczał od wnuczek elementarze, żeby na nowo uczyć się pisać, a mówić jeździł się uczyć u logopedy w Kościerzynie. Nigdy się nie poddawał i będzie mi brakowało rozmów z nim – mówi Anna, córka „Jerzego z Dąbrowy”.

Esklep