Genetycznie modyfikowany komar

Genetycznie modyfikowany komar


Choć listopad już ma się ku końcowi, znikąd pojawił się pewien komar. Uchronił się przed mrozem na dworze, wyrósł gdzieś przy kaloryferze i zrobił to, co miał. Czyli ugryzł (wiadomo, komar nie gryzie, ale tak już się przyjęło mówić). Są miejsca na świecie, gdzie takie spotkanie z komarem może mieć o wiele gorsze konsekwencje niż kilkudniowy bąbel.

Malaria to jedna z chorób, z którą naukowcom bardzo ciężko sobie poradzić. Są na dobrej drodze, czego dowodził tegoroczny Nobel z medycyny. Chińska lekarka Youyou Tu została nagrodzona za walkę z malarią, której początki sięgają kilku dekad wstecz. Do swojej terapii wykorzystała metody starej chińskiej medycyny ludowej. Naukowcy stawiają jednak częściej na nowoczesne technologie i tak między innymi doprowadzili do genetycznych modyfikacji komarów, by przy ich pomocy zwalczyć groźnego pierwotniaka odpowiedzialnego za zarażenia.

Geny modyfikuje się dzięki technologii zwanej Crispr. Wystarczy odpowiednia ingerencja w ciągi białek i gotowe. Rozwiązanie jest tak skuteczne, że zainwestował w nie sam Bill Gates. Wykorzystuje się je także do „ulepszania” komarów. Pasożyty odpowiedzialne za malarię nie są w stanie traktować ich już jako darmowego środka transportu, co z pewnością znacząco wpłynie na światowe statystyki. Do tej pory chorobą zagrożona była połowa populacji świata, a rocznie umierało na nią ponad pół miliona osób.

Podrasowane komary stworzono na Uniwersytecie Kalifornijskim. Zmiany w genach są na tyle skuteczne, że potomstwo modyfikowanych rodziców także posiada ich nowe cechy. Do testów wybrano gatunek owadów popularny w Indiach, Anopheles stephensi. Badania wciąż trwają, ale pierwsze relacje naukowców są niezwykle optymistyczne.

 

_86836651_g2850111-genetically_modified_mosquito_larva-spl

 

foto: genetycznie zmodyfikowana larwa komara, Science Photo Library, flickr.com