Miesiąc po premierze Gwiezdnych Wojen w Polsce – rekordowe zyski


Fani kultowych „Gwiezdnych Wojen” bardzo długo musieli czekać na kolejną część nowej trylogii. Cierpliwość została nagrodzona i kolejny raz tłumy widzów ruszyły do kinowych sal. „Przebudzenie Mocy” wywołuje wciąż bardzo dużo emocji, ale po miesiącu od premiery można już spróbować chłodnym okiem spojrzeć na nowy film wytwórni Lucasfilm. Wyniki nie są bardzo zaskakujące – moc naprawdę obudziła się w tym obrazie i w samej Polsce wpływy z emisji przekroczyły 18 milionów złotych. W kinach pojawiło się niemal 800 000 polskich miłośników legendarnej space-opery, a cały rynek oszalał na punkcie motywów z „Gwiezdnych Wojen”. Ogromna radość miłośników i żywiołowa reakcja mediów na pojawienie się „Przebudzenia Mocy” niezbyt cieszyła jednak osoby nie podzielające tego entuzjazmu. Spotkać się można było z opinią, że trudno się ruszyć, aby nie natrafić na reklamy czy gadgety z magicznym napisem „Stars Wars” – co złośliwsi twierdzili wręcz, że strach otworzyć lodówkę…

Istotnie, szał „Gwiezdnych Wojen” opanował wszystkich. Koszulki i kubki zapełniły się wizerunkami postaci z filmu, a wielu młodych i starszych miłośników kosmicznych przygód zapragnęło samemu skorzystać z legendarnych mocy rycerzy Jedi. A marzenia te bardzo szybko pozwolił zrealizować rynek gier komputerowych – jeszcze przed premierą „Przebudzenia Mocy” studio BioWare wypuściło kolejny duży dodatek do swojej gry MMORPG: „Star Wars: The Old Republic – Knights of the Fallen Empire, a studio DICE LA wypuściło w podobnym okresie już trzecią odsłonę popularnej strzelanki osadzonej w uniwersum „Gwiezdnych Wojen” – Star Wars: Battlefront. Żądni przygód gracze na jakiś czas porzucili czołgi, zbroje i topory na rzecz świetlnych mieczy oraz laserów. Przez kilka pierwszych dni trudno było nie trafić na „Star Wars” w Internecie. Użytkownicy Facebooka zawsze znani byli ze swojej miłości do kolektywnego wyrażania sympatii i antypatii – tym razem na zdjęciach profilowych pojawiały się masowo zdjęcia z unikalnym mieczem świetlnym Kylo Ren’a.

Co dalej z „Gwiezdnymi Wojnami”? Światowe zyski z filmu przekroczyły już miliard dolarów, a fani zdążyli nacieszyć się nową epicką opowieścią. Czy ten trend utrzyma się dalej i 2016 rok minie pod znakiem „Star Wars”? Chyba nie. Nowa część została ciepło przyjęta zarówno przez widzów jak i krytyków, ale realizacja tego przedsięwzięcia nie była praktycznie żadnym ryzykiem. Miłośnicy kosmicznej trylogii dostali dobrą dawkę walk, pięknych lokalizacji i efektów specjalnych, ale nie można powiedzieć, żeby „Przebudzenie Mocy” było szczególnie rewolucyjne. Film w stu procentach spełnił swoje zadanie – zaspokoił potrzeby młodych widzów i wzbudził nostalgię starszych fanów. Tego w sumie oczekiwał od niego cały świat. Jednak „Star Wars” to gracz, który ma już ustabilizowaną pozycję. Ci, którzy mieli go pokochać – już to zrobili, a cała reszta raczej już nie da się przekonać. Gwiezdne trendy utrzymają się jeszcze przez jakiś czas – do chwili, gdy inna marka nie rzuci kinomaniakom świeżego kąska…

Sebastian Banasiak

Obserwuj Przyjaciele Porthosa:

Tworzymy zespół ludzi zaprzyjaźnionych z Porthosem i chcemy wnosić wszystko co najlepsze tworzenie tej strony. Piszemy o tym co nas inspiruje i interesuje.