Modelki we Francji już nie takie chude?

Modelki we Francji już nie takie chude?


Francja, europejska stolica mody, zadrżała w posadach na swoich chudziutkich nóżkach obutych w wysokie szpileczki. Szefowie agencji modelek w bardzo łatwy sposób będą mogli trafić za kratki i spędzić tam, obok dealerów narkotyków i innych złych przestępców, nawet do sześciu miesięcy. Jeśli nie kara więzienia, spotkać ich może kara grzywny w wysokości do 75 tys. euro

W  zeszłym roku parlamentarzyści rozpoczęli dyskusję na temat zbyt chudych modelek we Francji i złego wpływu na postrzeganie własnego ciała przez zwykłych ludzi, którzy często wzorują się na chudych dziewczynach z wybiegów – szacuje się, że w kraju na anoreksję, zaburzenia łaknienia, cierpi nawet 40 tys. osób.

Rozmowy na temat wprowadzenia zakazu promowania niezdrowego wyglądu kobiet zakończyły się minorowym dla agencji finałem – parlamentarzyści uchwalili, że każda modelka prezentująca się we Francji będzie musiała przedstawić certyfikat wydany przez lekarza. Zaświadczenie ma posiadać informację, że dana modelka jest w dobrej kondycji fizycznej i może dalej pracować w tym zawodzie. Pod uwagę lekarz ma wziąć stosunek wzrostu do wagi, budowę, tryb życia modelki. Wcześniej planowano, by ustalać dolną granicę wagi i najniższą nieprzekraczalną wartość BMI (body mass index – stosunek wzrostu do wagi), jednak ten bardzo prosty przelicznik nie jest w stanie określić czy dana sylwetka jest zdrową, czy już nie – każda osoba ma inne proporcje, różną wagę kości, a tłuszcz waży mniej niż tkanka mięśniowa (choć wiadomo – najlepiej, żeby modelka nie miała ani jednego, ani drugiego). Zatem pozwolenie ma od teraz wydawać lekarz, jednak i tu znajduje się wiele możliwości do nadużyć, bo jak obiektywnie stwierdzić, że 50-kilogramowa modelka jest zdrowa, a jej koleżanka, ważąca praktycznie tyle samo już na zdrową nie wygląda? Medyka będzie można przekonać w dość prosty sposób, że modelka, zwłaszcza taka przynosząca kokosy, jest zdrowa jak ryba za pomocą podziału zysków – z pewnością zwykła biała koperta pomoże część takich certyfikatów załatwić.

Magazyny również czeka od nowego roku rewolucja. Już nie będą mogły bezkarnie ingerować w fotografie modelek, retuszując wszystko, od stóp do głów i to dosłownie. Nakazano, by pod zdjęciem, które zostało poddane obróbce w programie graficznym (przyjacielu każdej niezadowolonej ze swojego wyglądu kobiety) umieszczono adnotację, że zostało ono zretuszowane.

Jeśli czasopisma się do tego nie zastosują , grozi im kara grzywny w wysokości 37 500 euro lub nakaz oddania 30% przychodów z reklam w danym numerze.

Pomysł ciekawy, rzeczywiście modelki są coraz chudsze i może mieć to negatywny wpływ na nastolatki, pytanie tylko, dlaczego przemysł modowy ma ponosić odpowiedzialność za wychowywanie cudzych dzieci. Czy nauka samoakceptacji, dystansu i zrozumienia otaczającego świata nie leży w obowiązku rodziców? Każda branża ma swoje wytyczne – jeśli projektanci wolą chude modelki, bo na takich kreacje prezentują się piękniej, a modelki chcą się odchudzać i głodzić, bo wiedzą, że na tym zarobią – jeśli obie strony godzą się na to, to dlaczego ktoś chce w radykalny sposób w tę symbiozę ingerować. W jakimś sensie prawdą jest, co mówią modelki na swoją obronę – stosunek osób cierpiących na anoreksję do tych chorobliwie otyłych jest miażdżący – to otyłość dotyka coraz więcej osób. W Stanach Zjednoczonych średnio 65% osób jest otyłych, w Polsce – 50%. Być może zatem promowanie „zdrowego” wyglądu nie jest rozwiązaniem na całe zło i lepiej skupić się na tych, którzy dogadzaniem sobie w nadmierny sposób przy pomocy jedzenia doprowadzają własne organizmy do wyniszczeń nie mniejszych niż niedojadające modelki.

 

 

foto: flickr.com