Na niektóre produkty spożywcze lepiej tylko patrzeć

Na niektóre produkty spożywcze lepiej tylko patrzeć


Jeśli postanowiliście od pierwszego stycznia wziąć się za swoją wagę w sposób bardziej skomplikowany niż ten najprostszy – po prostu ją wyrzucić, mam dla was cos, co skutecznie obrzydzi jedzenie. Wystarczy silnie utrwalić w swojej pamięci to, co za chwilę przeczytacie.

Pyszne i piękne jedzenie przedstawione na fotografii może sprawić, że nasze kiszki nie będą potrzebowały profesjonalnego nagłośnienia, żeby odegrać marsza w święto państwowe dla tłumu zebranych patriotów. Tak już jest – nasza głowa reaguje na jedzenie w ten sposób, że widząc pyszności robimy się coraz bardziej głodni.

Specjaliści od fotografowania żywności z pewnością mogliby opowiedzieć wiele ciekawostek ze swojej pracy nad doskonałym wyglądem sałatek czy kanapek. Tak jak jeszcze oglądając zdjęcia obiadu znajomych możemy być pewni, że to, co mają na talerzu jest jadalne i zaraz zniknie w otchłani przewodu pokarmowego, tak pewności nie ma nigdy patrząc na profesjonalne sesje zdjęciowe płatków kukurydzianych i innych smakowitości w gazetach czy na billboardach.

The Guardian opublikował rozmowę z czarodziejami odpowiedzialnymi za dobrą prezencję jedzenia na zdjęciach. Zdradzają oni kilka sztuczek, które sprawiają, że jedzenie jest bardziej fotogeniczne.

Enchilada – tradycyjne meksykańskie jedzenie, mięso, fasola i warzywa zawinięte w kukurydziany placek. Można się domyślać, że albo po zwinięciu placek nie ułoży się idealnie równo jak naleśnik z twarogiem, albo, jeśli farszu do środka włożymy dużą ilość, wszystko wypadnie nam bokami. Rada? Ugotowane, potłuczone ziemniaki. Wkładamy je do środka, otwarte brzegi uzupełniamy jedzeniem „właściwym”, na wierzch kładziemy ser żółty i roztapiamy go specjalnym palnikiem i mamy idealne danie.

Mleko z płatkami – płatki w im zimniejszym mleku się znajdują, tym dłużej zachowują swoją kruchość. Wie o tym każde dziecko. Mleka nie lubią też fotografowie. Co w takim razie oglądamy na opakowaniach chrupek śniadaniowych? Balsam z filtrami przeciwsłonecznymi wymieszany z kremem do golenia dla mężczyzn. Pyszne? Nie bardzo. Ale znając konsystencję tych produktów ma to sens. Płatki kukurydziane najprawdopodobniej nigdy w takim otoczeniu nie nałapią wilgoci. Gdyby tylko dzieci o tym wiedziały…

Kawa z mlekiem lepiej wyjdzie na zdjęciu, jeżeli dodamy do niej trochę żelatyny. Warstwy białe i czarne nie zleją się w jedną masę, ale zaczną przeplatać się naprzemiennie wykonując w filiżance prawdziwy taniec oparty na ruchach Browna. Oczywiście musimy pamiętać, żeby naczynie było przeźroczyste, bo z nawet najlepszej choreografii z udziałem cappuccino nici.

Pieczony drób nie musi być zrobiony w środku, ważne, żeby skórka wyglądała na chrupiącą i gotową do jedzenia. Na fotografii kurczak czy indyk nie musi być w końcu rozkrojony. Wystarczy położyć obok niego nóż i użyć wyobraźni.

Lody według stylistów nie są zbyt fotogeniczne. Zamiast nich korzysta się z lukrów (idealne jako smaki waniliowe i zastępstwo bitej śmietany), wywarów z warzyw i syropu z kukurydzy. Wychodzi coś kompletnie niejadalnego, ale za to idealnie prezentującego się przed obiektywem.

Oszronione szklanki z napojami uzyskuje się dzięki kilku psiknięciom dezodorantu. Zawsze można także skorzystać z płynu do podłóg i gliceryny. Na zdjęciach drinków także nie znajduje się prawdziwy alkohol. Zamiast niego wykorzystuje się barwniki, kolor wina można w końcu zrobić z maggi.

Wreszcie, jeżeli danie ma wyglądać na świeżo przyrządzone, unoszącą się nad nim parę uzyskuje się na kilka sposobów. Sesja foto trwa zbyt długo, by jakakolwiek para buchała znad talerza makaronu czy pieczeni. Z pomocą przychodzi dym z papierosa, palące się kadzidełko (później usuwa się je komputerowo, a zostaje potrzebny dymek), suchy lód lub małe kawałki wapna polane gorącą wodą. Z tymi ostatnimi lepiej uważać, bo mogą poparzyć skórę.

Jak widzicie, fotografowanie jedzenia to duża sztuka. Czasem większa niż przyrządzenie czegoś naprawdę smacznego.

 

 

 

foto: pexels.com