Nie musimy bać się imigrantów

Nie musimy bać się imigrantów

 

Od kilku dni docierają do nas informacje o ogromnej liczbie uchodźców z terenów dotkniętych wojną i prześladowaniami na tle religijnym.

Mieszkańcy Syrii, Erytrei, ale i Afgańczycy oraz Irakijczycy – wszyscy ci ludzie próbują ocalić życie swoje i swoich najbliższych, często korzystając z ekstremalnie niebezpiecznych sposobów przedostania się do Europy. Co chwilę słyszy się o ciałach wyrzucanych na brzeg z Morza Egejskiego oraz Śródziemnego. Emigranci, zdając sobie sprawę z tego, ile osób ponosi śmierć na morzu, mimo wszystko decydują się na ten rodzaj przeprawy w walce o wolność i życie.

Od czasów II Wojny Światowej na całym świecie nie notowano tak ogromnej liczby emigrantów. I nie, wcale nie oznacza to, że powinniśmy się bać. Oznacza to, że ci ludzie potrzebują pomocy. Pomocy ze strony Europy.

Ogromnie poruszająca jest postawa Niemiec – Angela Merkel ogłosiła, że przyjmie tylu uchodźców, ilu będzie potrzebowało schronienia.

Viktor Orban natomiast stawia zasieki, żeby jak najmniej obcokrajowców mogło przedostać się na teren Węgier.

W Syrii przed rozpoczęciem wojny w 2011 roku mieszkało *23 mln osób, 7,6 mln opuściło swoje domy, ale pozostało na terenie państwa. Z kraju wyjechało natomiast ok. 4 mln Syryjczyków – 1,8 mln do Turcji, 1,1 mln – do Libanu. (*dane pochodzą z Deutsche Welle)

Sytuacja tych ludzi jest naprawdę tragiczna, ale mimo to w naszym kraju zdania co do uchodźców są podzielone. Jedni chcą pomagać za wszelką cenę, inni boją się islamizacji, terrorystów, wojen między nacjami, bezradności uchodźców i ty samym kłopotów, spowodowanych brakiem wykształcenia i znajomości języka.

I zwolennicy, i przeciwnicy mają rację, ale jedno jest pewne – sprawa jest bardzo trudna i ilu nie mielibyśmy pomysłów, to rozwiązanie leży w rękach głów państw. Przede wszystkim trzeba pomyśleć długofalowo i zastanowić się, gdzie i w jakich ilościach rozlokować tych ludzi. Na pewno Niemcy nie dadzą rady przyjąć wszystkich. Nie może być też tak, że Polska skrzyżuje ręce i naburmuszona, tupiąc nóżką, powie: „nie-e! My jesteśmy katolikami i przyjmiemy tylko katolików! A najlepiej w ogóle niech nie przyjeżdżają, bo nie mamy pieniędzy, nie mamy pracy, nie mamy mieszkań.” Musimy wspólnie zadbać o tych ludzi.

Gorzej stanie się, kiedy emigranci będą pozostawieni sami sobie. Trzeba się nimi zając, trzeba pomóc im odnaleźć się w nowej sytuacji. Podobnie przecież jest z dziećmi, które też do pewnego momentu potrzebują opieki – wszystko trzeba im pokazać, wielu rzeczy nauczyć.

Oni są totalnie bezradni. Stracili dosłownie wszystko i chcą zacząć życie od nowa.

Nasze niezliczone pomysły na nic się zdadzą, ponieważ mamy tylko cień wiedzy na temat budżetów i rzeczywistych możliwości państw – teraz to władze mają niepowtarzalną okazję, żeby się wykazać.

Jestem zdania, że fala uchodźców to nie tylko kłopot – tak jak Polacy w Wielkiej Brytanii (których David Cameron chciał się pozbyć) nie są zagrożeniem dla budżetu państwa, wręcz przeciwnie – budują gospodarkę, tak imigranci, którzy chcieliby zamieszkać w naszym kraju, stworzyliby wspaniałą możliwością wzbogacenia naszej kultury i pomogliby nam otworzyć się na inne narodowości. Niestety cały czas sporo Polaków pochodzących z mieszanych rasowo rodzin narzeka na przejawy rasizmu i dyskryminacji, choć mamy XXI wiek i wydawać by się mogło, że mieszkamy w bardzo rozwiniętym kraju.

Swoją opinię na ten temat wyraził Bono, wokalista zespołu U2. Powiedział, że Angela Merkel, która otworzyła granice dla imigrantów, stała się symbolem moralnym dla Europy. Dodał też, że Niemcy okazali się znacznie bardziej postępowi i otwarci niż inni obywatele Europy.

Jak poradzić sobie z falą uchodźców – to dopiero jest prawdziwe wyzwanie dla Europy. Władza polega na podejmowaniu trudnych decyzji i musimy liczyć na to, że podjęte zostaną te najlepsze z możliwych. Nam pozostaje otworzyć serca na ludzi, którzy potrzebują naszego wsparcia i wierzyć, że osoby decyzyjne zadbają o nasze i uchodźców bezpieczeństwo oraz o porządek w tej nader chaotycznej i trudnej sytuacji. Musimy także pamiętać, że zawsze możemy znaleźć się w dokładnie takiej samej sytuacji.

 

 

 

foto: flickr.com