Nietypowy prezent od Picassa


23 września 1985 roku otwarto w Paryżu Muzeum Pabla Picassa. Po 24 latach zamknięto je i poddano gruntownej modernizacji. Prace pochłonęły ponad 50 mln euro, termin ponownego otwarcia kilkakrotnie przesuwano, ale wreszcie pod koniec października ubiegłego roku budynek ponownie rozpoczął funkcjonowanie.

Dziś można w nim podziwiać ponad 5 tys. obrazów, grafik oraz rzeźb jednego z najsłynniejszych hiszpańskich artystów. Paryskie muzeum dysponuje największą kolekcją Picassa na świecie. Prezydent Francji podczas ponownego otwarcia stwierdził, że jego kraj słynący z awangardy jest idealnym miejscem dla dzieł tak nowatorskiego artysty. Według niego „Pablo Picasso był malarzem przyszłości, nadziei, zwycięstwa, uwolnił się od zasad przeszłości”.

Niewiele brakowało, żebyśmy w Polsce mieli własne miejsce kultu słynnego kubisty. Picasso przyjechał do Wrocławia na Pierwszy Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Zwiedzał także Kraków, Oświęcim oraz Warszawę. Traktowano go jak gościa najwyższej rangi. W stolicy mieszkał w hotelu Bristol, a z pokładu radzieckiego samolotu mógł podziwiać miasto powstające z wojennych zniszczeń.

Picasso podobno bardzo chwalił nowoczesne na owe czasy osiedla, które kojarzyły mu się z kubistycznymi formami. Na jednym z nich w dzielnicy Koło w budynku położonym prawdopodobnie przy ulicy Deotymy (choć źródła nie są co do tego zgodne i wskazują także na ul. Sitnika) zostawił niezwykły prezent. Na jednej ze ścian mieszkania, po którym go oprowadzano, namalował postać syrenki z młotkiem zamiast miecza. Wydarzenie miało miejsce 3 września 1948 roku.

Mieszkanie stało się turystyczną atrakcją. Jednak z czasem przewijające się przez nie delegacje i wycieczki szkolne (setki osób dziennie) były coraz większym ciężarem dla lokatorów. Dumę i radość z nietypowego dzieła artysty znanego na całym świecie szybko zastąpiło zmęczenie. W efekcie po kilku latach mieszkańcy wystąpili do spółdzielni z oficjalną prośbą o zamalowanie syrenki. W 1953 roku Picasso zniknął pod farbą i pozostały po nim jedynie wspomnienia. Kto wie, czy gdyby historia nie potoczyła się inaczej, to właśnie na warszawskim Kole nie mielibyśmy własnego muzeum?

4805137133_3cda2d6aae_z

 

 

foto: flickr.com


 

Obserwuj Aleksandra Galewska-Tomańska:

Z wykształcenia muzyk, pedagog i pedagog specjalny. Zainteresowana tym, co dzieje się na świecie, doszukuje się zależności w zachowaniach międzyludzkich i bieżących wydarzeniach społecznych.