Pierwszy maraton

Pierwszy maraton


 

Dzisiejszy dzień to rocznica z pogranicza starożytnej historii i sportu. 12 września 490 roku p.n.e. stoczono bitwę pod greckim Maratonem, która zakończyła się… no właśnie. Wszyscy wiemy jak.

Ateńczycy odparli najazd Persów, udowodnili, że ich ówczesnej piechocie nazywanej hoplitami nikt nie może się równać oraz, całkowicie przypadkowo, stworzyli jedną z najsłynniejszych konkurencji lekkoatletycznych. Heroiczny bieg posłańca o imieniu Filippides miał za zadanie uprzedzić Ateny o zbliżających się okrętach wroga. Persowie zostali pokonani na lądzie, ale wciąż mogli zagrozić miastu z morza.

Miejscowość Maraton znajduje się w odległości ok. 37 km od Aten. Pierwsze biegi na nowożytnych igrzyskach olimpijskich miedzy 1896 a 1904 rokiem rozgrywano na zaokrąglonym dystansie 40 km, jednak w 1908 podczas zawodów w Londynie maraton wydłużono o dodatkowe 2,2 mili, by zawodnicy mogli wbiegać na metę w okolicach królewskiej loży Edwarda VIII. W ten sposób odległość w tym najdłuższym z olimpijskich biegów urosła do znanych dziś 42 km 195 metrów.

Filippides nie cieszył się długo swoją sławą pierwszego maratończyka, ponieważ według przekazów historycznych zdołał jedynie wykrztusić z siebie słowo „nikomen” lub „niki” („zwyciężyliśmy”) i zmarł z wycieńczenia. Wątpliwe jednak, by zabił go dystans niecałych 40 km, bowiem Grek był profesjonalnym kurierem specjalizującym się w pokonywaniu ogromnych odległości. Filippides kilka dni wcześniej przebiegł w niecałe dwa dni do Sparty i z powrotem, by poprosić o wsparcie tamtejszych wojowników. Miał zatem już w nogach 240 km.

Poza biegiem maratońskim rozgrywa się także ku pamięci dłuższego dystansu tzw. spartatlon. Podobno na trasie między Atenami a Spartą Filippides miał spotkać boga Pana, który zatroskany pytał się, czemu Ateńczycy nie poświęcają mu wystarczającej uwagi. Posłaniec przekazał te słowa władzom, szybko wybudowano odpowiednią świątynię, a Pan miał odwdzięczyć się wysłaniem Grekom dobrej energii w walce z Persami. Lepiej było trzymać jego stronę, bo zawsze mógł sprowadzić na żołnierzy strach zwany… paniką.

 

 

foto: en.wikipedia.org