Rosja to, czy – nie Rosja?

Rosja to, czy – nie Rosja?


Staraniem dr Andrieja Moskwina – urodzonego w Nieświeży (Białoruś) adiunkta w Katedrze Studiów Interkulturowych Europy Środokowo-Wschodniej Wydziału Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego – ukazał się już trzeci tom „Nowej dramaturgii białoruskiej”. Podtytuł: „Młodzi gniewni”. Autorzy rzeczywiście młodzi i rzeczywiście gniewni. Jak Anton ze sztuki pt. „United” mińskiego dramaturga, Pawła Rassolko, który mówi:

ANTON: Klasyka to suchar. Dosłownie zmuszam się do czytania i oglądania…W zasadzie tylko po to, żeby być na bieżąco. Tak… Czytałem Czechowa… Wątki niby murzyni, podobne do siebie. Wesela, panny młode, swatki, kupcy-lichwarze, generałowie, chłopi pańszczyźniani, dziedziczki, husarzy, bryczki, długi karciane, szampańskie wina,posesje… Nuda.


rosja


„Młodzi gniewni” na Białorusi tworzą w języku rosyjskim, bo taki jest u nich język urzędowy. Mój przyjaciel z San Francisko, urodzony i wykształcony w Armenii dramaturg – już niemłody, ale nadal gniewny – też pisze w języku rosyskim. Bo w tym języku tworzy mu się najlepiej. Rosyjski pisarz emigracyjny, Vladimir Nabokow, najlepsze utwory napisał po rosyjsku, chociaż pod koniec życia próbował w tym celu i francuskiego, i angielskiego (amarykańskiego?). Więc – jak to jest? Gdzież ona, ta – Rosja? W geograficznych granicach – nie. W języku – niekoniecznie.To gdzie?