Rozmowa z Waldemarem Malickim


Jesteśmy obecnie w trakcie III etapu przesłuchań w Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim, który transmitowany jest między innymi przez TVP Kultura. Postanowiłam zapytać pianistę, o co tak naprawdę chodzi w tym całym harmonicznym graniu przez godzinę non stop. Czy wśród uczestników są prawdziwi ludzie, czy to jednak japońskie komputery w ludzkiej skórze. Wszak tyle materiału, granego z pamięci, to nie lada wyzwanie. O odpowiedzi poprosiłam Waldemara Malickiego, który od wielu lat przybliża słuchaczom literaturę muzyczną.

Jesteśmy obecnie w trakcie III etapu przesłuchań w Międzynarodowym Konkursie

Aleksandra Galewska: Czy ma Pan swoich faworytów w tej edycji konkursu?

Waldemar Malicki: Nie wszystkich słyszałem. W czasie konkursu mam kilkanaście koncertów z moją formacją Filharmonia Dowcipu, więc i czasu niewiele. Ale niektórzy zrobili na mnie wrażenie, a inni znudzili.

Moje pytanie ma drugie dno. Zastanawiam się, po ilu latach czynnego obcowania z fortepianem klasycznym byłabym w stanie z pełną świadomością i całym wachlarzem argumentów stwierdzić, że ten i ten jest moim faworytem, ponieważ to i tamto.

Dopiero po wielu latach można to stwierdzić na pewno. Słyszało się już dużo, ma się przemyślenia i preferencje. Albo wątpliwości.

Muzyka Chopina z dekady na dekadę staje się bardziej odległa i niezrozumiała dla współczesnego odbiorcy, który przyzwyczajony jest do krótkich, trzyminutowych form. Już nawet nie słucha się całych płyt ulubionego wykonawcy, tylko jeden, dwa numery z płyty. Królują serwisy streamingowe i tak naprawdę dużo jest w tym, czego się słucha przypadkowości. Stacje radiowe przecież też serwują nam muzyczną rosyjską ruletkę. Czy współczesny odbiorca jest w stanie zrozumieć Konkurs Chopinowski tak, jakby życzyli sobie tego organizatorzy, uczestnicy i jurorzy, poczuli to tak, jak oni to czują?

Muzyka historyczna, czyli tzw. „klasyczna” nie jest dla wszystkich . Czy każdy musi słuchać Chopina, jeździć Borgwardem z 1957 r., mieć dworek w Prowansji? To jest slow life i nie ma nic wspólnego z tempem współczesnego życia. Wymaga odpowiedniego entourage’u, postawy, wewnętrznego skupienia. I przede wszystkim takiej potrzeby. Myślę, że pracownik korporacji, który właśnie został liderem sprzedaży tego nie potrzebuje. A może w ramach nawiązania kontaktu ze swoją ludzką stroną jednak tak.

Proszę powiedzieć, czym różni się pamięć pianisty od pamięci zwykłej osoby? Uczestnicy muszą być przygotowani na trzy etapy, przy dobrych wiatrach i doskonałym przygotowaniu. To w sumie około trzech godzin grania! Emocjonalnego grania. W jaki sposób myśli pianista? Czy jest to pamięć „palcowa”, to znaczy, czy palce już same wiedzą, gdzie mają w danej sekundzie grać? Proszę nam to wytłumaczyć, bo moja wyobraźnia nie jest w stanie tego pojąć. Jeszcze w instrumentach melodycznych można po prostu nauczyć się na pamięć fraz. Ale przecież do fortepianu używamy dziesięciu palców!

Bądźmy szczerzy , po pierwsze konkursanci to nie są ludzie z ulicy, którzy zaczęli się uczyć, długo ćwiczyli i teraz grają. To są wyjątkowi, wybrani ludzie o specjalnych zdolnościach, nieistniejących u innych. Lewandowski ma zdolności, Fisher czy Kasparow też coś potrafili. Po drugie, dla pianisty o tym stopniu „naćwiczenia” oraz automatyzacji, granie na fortepianie jest mową. Fizyczny wysiłek jest w zasadzie znikomy, zmęczenie powodują emocje i u niektórych stres. Nie uczymy się nut albo taktów. Utrwalamy w sobie treść szczerej, artystycznej wypowiedzi. I staramy się pokonać trudności, które czynią ją niemożliwą.


A ile czasu zajmuje opanowanie takiego materiału?

W sztuce performatywnej nie istnieje granica doskonalenia. Można ćwiczyć całe życie i poprawiać bez końca, żeby kształt wykonania był jak najbardziej zgodny z naszym smakiem. I zawsze odczuwać z tego powodu niebiańską przyjemność. Ale fakt , czasem jest jakaś wena, łatwość, diabli wiedzą skąd, i wszystko się układa, a czasami wręcz przeciwnie. Jak w życiu. Program Filharmonii Dowcipu gramy czasem wiele razy i nagle zmieniamy trzy nuty naszym zdaniem na lepsze.

Ile emocji kosztuje ogarnięcie takiej ilości dźwięków? Czy lepiej podejść do tego „technicznie”, czy raczej tak się nie da i każdy utwór trzeba emocjonalnie przerobić?

Proszę spróbować nauczyć się wielkiej aktorskiej roli ćwicząc wymowę poszczególnych głosek. Powodzenia. Utwór musi być tak nauczony, zautomatyzowany i wgrany w mięśnie, żeby o tym wszystkim zapomnieć w chwili próby. Na scenie.

Jak bardzo uczestnicy są w stanie i przede wszystkim jak bardzo mogą odbiec od zapisu nutowego? Czym różnią się ich wykonania? Przecież wszystko zapisane jest w nutach. Tu nie ma miejsca na improwizację, przecież to klasyka. Na jakiej podstawie zatem jury eliminuje poszczególnych uczestników, a innych „przepuszcza” dalej.

W nutach jest zapisana wysokość dźwięku , do pewnego stopnia czas trwania (fortepian nie ma dźwięku ciągłego) oraz pewne sugestie słowno-graficzne dotyczące tempa, barwy i charakteru, które mogą być rozumiane przez każdego inaczej, jako że opisywanie brzmiącej muzyki jest niczym próba opisu głodu , bólu albo stanu zakochania w poradniku dla Marsjan. W zasadzie jest to odpowiednik tekstu sztuki czy wiersza dla aktora. Czy możemy sobie wyobrazić dwa podobne wykonania? Takie samo pole do inwencji ma 84 pianistów grających te same utwory. Nieskończone. Inna sprawa to decyzje jury. Zdarza się, że gra świetny pianista, ale Chopin to nie tylko perfekcja, ale i pewien styl, dla niektórych trudno uchwytny. Czasem uczestnik tego Chopina gra wspaniale, ale stylu chopinowskiego brak. Jeden juror ma to gdzieś, a drugi jest zbulwersowany. Świetny przykład to Grigorij Sokołow grający Etiudę c –moll op. 25 nr 10. Uwielbiam to genialne wykonanie (jest na youtube), mimo że pianista wyraźnie gra Rachmaninowa, a nie Chopina. I co ma począć jury ?

Rozmówcy bardzo dziękuję za wytłumaczenie nam, jak to wygląda „z tej drugiej strony” i zachęcam Państwa do śledzenia konkursu, ponieważ uważam, że ten „slow life” potrzebny jest każdemu z nas. Myślę, że niektórzy dojdą nawet do wniosku, że ostatni raz z takim spokojem i „nieporwanym” obrazem rzeczywistości mieli do czynienia w swoim własnym okresie prenatalnym. Polecam wszystkim taką terapię wstrząsową. Jeszcze dziś i jutro (15-16.10.) III etap przesłuchań transmitowany na żywo przez TVP Kultura.

Photo: http://www.bck.bielsko.pl/


 

Obserwuj Aleksandra Galewska-Tomańska:

Z wykształcenia muzyk, pedagog i pedagog specjalny. Zainteresowana tym, co dzieje się na świecie, doszukuje się zależności w zachowaniach międzyludzkich i bieżących wydarzeniach społecznych.