Siła przebaczenia

Siła przebaczenia

opublikowane w Najnowsze Wpisy, Psychologia | 0

Idą święta Bożego Narodzenia. To dobry czas, by poruszyć ten trudny temat. Pewnie wielu z nas, jeśli nie każdy, nosi w sercu jakieś zadry, bolesne rozczarowania, których powodem był drugi człowiek. Ludzie nas ranią, tak już jest. A im bliższe relacje, tym trudniejsze, bardzo łatwo w nich o zranienia. Czasem jest to tylko szermierka słowna, słowo przeciwko słowu. Czasem mamy do przebaczenia znaczne cięższe rzeczy. Ale co tak naprawdę oznacza wybaczyć i po co to robić?

Możemy się buntować – jak to, ktoś mnie zranił, a ja mam być taki wielkoduszny i wybaczyć? Jaka w tym sprawiedliwość? Nie chcemy przebaczać, bo wydaje nam się, że gdy to zrobimy, naszego winowajcę nie spotka żadna kara. Domagamy się sprawiedliwej zapłaty, która wyrówna nam rachunek krzywd. Paweł Kosiński w swojej książce „Obudzić serce” pisze, że nasz lęk przed przebaczeniem jest tak duży, że łatwiej jest nam uciec od problemu, starać się zapomnieć, niż podjąć wysiłek pojednania. Spójrzmy jednak na to wszystko z drugiej strony: ktoś mnie zranił, a wiec czuję się skrzywdzona, a może jest we mnie jeszcze szersza gama uczuć takich jak złość, gniew, żal… I mam z tym wszystkim żyć? Mam płacić jeszcze większą cenę jaką jest trwanie w żalu, złości czy nienawiści? Odmowa ponoszenia tych kosztów leży w naszym interesie. Tak naprawdę wybaczamy nie dla kogoś, ale dla siebie. Nasza chowana uraza nie szkodzi przecież osobom, które nas skrzywdziły, tylko nam samym. Dlatego właśnie warto wybaczać – by poczuć emocjonalną wolność. Trwanie w nienawiści niszczy nas. Wpływa niekorzystnie na procesy fizjologiczne w naszym organizmie. Może być przyczyną podwyższonego ciśnienia krwi i zmian hormonalnych m.in. wzrostu poziomu kortyzolu – hormonu stresu, a to wiąże się z ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, obniżoną odpornością czy zaburzeniami pamięci.

Udowodniono, że przebaczanie uzdrawia. Caroline Myss w „Anatomii dusz” pisze o niezwykłej sile wybaczania: „Uwalniając ból emocjonalny i rezygnując z dociekania, dlaczego dzieje się tak, jak się dzieje, osiągamy stan wewnętrznego spokoju. Jednak aby go doświadczyć musimy dopuścić do siebie uzdrawiającą energię wybaczania”. Jednym z głównych powodów, dla którego warto przebaczać jest spokój naszego sumienia. Nie ma nic cudowniejszego niż harmonia, która panuje na co dzień w relacjach międzyludzkich, a także w naszym życiu. Przebaczenie leczy nasze rany, wprowadza zrozumienie, akceptację. Psychologowie podkreślają, że ludzie, którzy przebaczyli sobie bardzo wiele, kochają się pełniej i głębiej.

Czasem nawet może i byśmy chcieli wybaczyć, ale jest to sprzeczne z tym, co wewnętrznie czujemy. Czy wybaczenie ma wtedy sens? Anna Hepner podkreśla, że przebaczenie jest naszą decyzją, dobrowolnym aktem woli. Po prostu decydujemy się odpuścić winowajcy wszystkie jego przewinienia względem nas. Proces przebaczenia nie jest bowiem związany z uczuciami, ale z naszą wolą. Kiedy pomyślimy o osobie, która nas zraniła i o tym, jak ciężko jest nam jej wybaczyć, pamiętajmy, że Jan Paweł II przebaczył człowiekowi, który chciał go zabić, a Eleni wybaczyła mordercy swojej jedynej córki.

Czasami sytuacja jest jednak odwrotna – to my sami jesteśmy przyczyną czyjegoś cierpienia i to my potrzebujemy czyjegoś przebaczenia. Bez względu na to, jak bardzo zawiniliśmy, powinniśmy wybaczyć sami sobie. Dlaczego? Bo nie cofniemy czasu, a trwanie w poczuciu winy, a co za tym idzie – obniżenie poczucia własnej wartości, uczucie niepokoju i żalu, źle wpływają na nasze życie i zazwyczaj nie pozwalają nam pójść dalej. Kiedy już zawinimy, pamiętajmy, że nikt z nas nie jest doskonały, każdy popełnia błędy, a rozpamiętywanie ich i plucie sobie w twarz „mogłem zrobić wszystko inaczej” nie ma najmniejszego sensu. Przeszłość jest już za nami i nie jesteśmy w stanie jej zmienić. Żyjemy tu i teraz, warto więc zadbać o przyszłość wyciągając z błędów naukę.

Paweł Kosiński zauważa, że często rozumiemy przebaczenie jako formę zapomnienia, oddalenia się od źródła tego, co nas boli. Wypieramy to, co nieprzyjemne, bolesne, odcinamy się od tego. Kierujemy się zasadą, że to, czego nie widzimy, czego nie pamiętamy nie może wyrządzić nam dalszych krzywd. Nie jest to jednak do końca prawda. Nasza psychika funkcjonuje w zależności od bodźców, jakie w danej chwili mają znaczenie. Zepchnięcie przykrych doświadczeń do podświadomości czy wyparcie ich bez pojednania z nimi, nie zamyka ich i jest gromadzeniem negatywnej energii, która ujawnia się przy innych okolicznościach, czasami w najbardziej nieodpowiednim momencie. Traktowanie  przebaczenia jako niepamiętania bolesnych doświadczeń nie pozwala uruchomić pozytywnej energii, która uaktywnia się w procesie prawdziwego przebaczenia. Dlatego nie zamiatajmy pod dywan przykrych doświadczeń, nie udawajmy, że nic się nie stało. Konfrontujmy się z każdą bolesną zadrą w nas, tak, by któregoś dnia nie wróciła do nas jak bumerang.

 

Zdjęcie: www.tapety.tja.pl