Z natury jestem optymistyczna i radosna – wywiad z Niną Nowak

Z natury jestem optymistyczna i radosna – wywiad z Niną Nowak


 

Projektowanie strojów to bardzo skomplikowana sprawa. Nie wystarczy wiedzieć, że do spódnicy trzeba dobrać bluzkę, do butów – skarpetki. Trzeba mieć pojęcie na temat łączenia kolorów, faktur i materiałów, trzeba posiadać ogromną wyobraźnię i fantazję. A do tego nieodłączną cechą, którą powinien posiadać projektant jest odrobina szaleństwa. Te wszystkie cechy łączy w sobie projektantka Nina Nowak.

 

Pani Nino. Pani projekty za każdym razem są do siebie niepodobne! Co jest ewenementem na skalę światową, ponieważ projektanci zazwyczaj stosują w swoich kolekcjach punkty odniesienia, nadają cechę wspólną. Pani projekty to osobne światy. Mam na myśli suknie, bo o kolekcji afrykańskiej jeszcze porozmawiamy. Czy to z powodu ogromnej wyobraźni?

Od młodzieńczych lat miałam już własne spojrzenie na świat, na otoczenie, na modę.  Ale już wtedy chciałam się wyróżniać i przerabiałam własne sukienki według swojego pomysłu. Szyłam ubranka i ubierałam w nie lalki. Odkryłam, że stroje „zdobią człowieka”, że dodają kolorytu, kobiecości, piękna. Odkryłam, że wszelkie „mankamenty kobiece” można ukryć, zamaskować, zatuszować – a walory wyeksponować.

 

W projektach widać ogromną radość i wolność. Mam wrażenie, że nie czuje Pani żadnych ograniczeń. Czy to zamierzony efekt? A może specjalnie narzuca Pani tę radość i „szaleństwo” innym, poprzez ubieranie ich w radosne stroje?

Projektowanie to moja pasja, to moje życie, to cząstka mnie samej. Zawsze fascynowały mnie trudne wyzwania. Moja praca to tysiące projektów – nikt i nic mnie nie ogranicza – to wytwór mojej wyobraźni. Widząc świat mody szaro-bury byłam zbuntowana, zawsze uważałam, że jest piękny i kolorowy, że przyroda maluje go kolorami tęczy i że taki świat powinien nas otaczać. Pamiętam, jak zostałam zaproszona do Salonu Polskich Kreatorów Mody do współpracy. Sukienki bardzo się podobały. Kolory, kwiaty… ale panowie powiedzieli: „Pani Nino, proszę spojrzeć na kolekcje innych projektantów” – szare, czarne, brązowe. Te kolory były kupowane. Pomimo to dostałam wieszak na moją kolekcję z uwagi na jej niezaprzeczalny urok. Opłaciło się. Jedna z moich sukienek została wytypowana na Fashion Week we Lwowie. To był sukces. Z natury jestem optymistyczna i radosna – a to właśnie przenosi się na moje projekty.

nnn

 

Stworzyła Pani kolekcję we współpracy z Polskim Lnem i w ten sposób wypromowała Pani firmę z głębokimi tradycjami. Proszę opowiedzieć o tej współpracy.

Z tym wypromowaniem firmy Polskiego Lnu, a w zasadzie „Świata Lnu” to lekka przesada. Fakt, że Kamienna Góra to ostatni i największy bastion produkcji lnu. W przeszłości byliśmy największą potęgą w Europie – było 200 zakładów polskiego lnu. „Świat Lnu” to jedyny producent, którego blisko 80 % produkcji jest eksportowane, bo w Polsce zainteresowanie lnem zawsze było małe i len traktowany był „po macoszemu” – uznawany był i jest jako mało atrakcyjny materiał. A to nieprawda. Ponieważ w Polsce nikt nie projektował lnianej mody, postanowiłam zająć się tematem. Postanowiłam przenieść uznawany za pospolity i mało ciekawy, chociażby z powodu gniecenia się, materiał na salony. Ze względu na to, że najstarsza fabryka lnu w Żyrardowie została zlikwidowana, moje pomysły przeniosłam do „Świata Lnu” w Kamiennej Górze. Tam odkryłam niesamowity, kolorowy i wzorzysty świat, który mnie zainspirował.

 

Możemy znaleźć zdjęcie Pani w przepięknej lnianej kreacji, która zupełnie nie wygląda jak z lnu. Błyszcząca suknia w kolorze pudrowego różu – gdyby jej nie podpisano, nie domyślilibyśmy się, że jest ona uszyta z tej tkaniny. Podobno po pokazie kolekcji Polski Len ludzie nie wierzyli, że jest ona stworzona z materiału, który zastosowanie znalazł już w neolicie! Pani jeszcze uszlachetniła len, dodając do niego złote i srebrne nici.

Gdzieś w świecie podpatrzyłam, że jest taka struktura lnu, która mniej się gniecie i ma stosunkowo elegancki wygląd. Niestety w Polsce nikt takiego lnu nie produkował. Nawiązałam kontakt z właścicielami  jeszcze w tym czasie funkcjonującej Żyrardowskiej Fabryki Lnu, aby uruchomili dla mnie właśnie taki len. Problemem była „specjalna nitka”, której w Polsce nie produkowano. Specjalnie dla mnie sprowadzono ją z Włoch i fabrykę oddano do mojej dyspozycji. Skorzystałam z okazji  i zaproponowałam uruchomienie „błękitnego lnu”, który w moich projektach miał zastąpić jeans. Tak, len należy do najstarszych materiałów używanych w starożytności. To nie ja go uszlachetniłam, przyczyniłam się tylko do jego uszlachetnienia i wyprodukowania w Polsce, ale tylko w Żyrardowskiej Fabryce. W Kamiennej Górze może zostać uruchomiona produkcja, jeśli przemysł wymusi to na producencie, ale to dopiero „pieśń przyszłości”. Jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, zanim w Polsce nastąpi „Lniana rewolucja” i zanim stanie się modna „pognieciona elegancja”.

nn

 

Kolejna ciekawa i nowatorska Pani propozycja to kolekcja „Afryka”, która w ogromnym stopniu nawiązuje do tradycyjnych strojów czarnego lądu. Skąd pomysł na kolekcję?

Najpierw był pomysł na egzotyczną kolekcję „Pocałunek Orientu” zainspirowany dostępnością w jednej z hurtowni, w której się zaopatruję, bardzo ciekawych materiałów i może nawet wymusił na mnie zaprojektowanie orientalnych sukien. Projektowałam intuicyjnie, nie zdając sobie sprawy, jak trafnie uchwyciłam orientalny klimat. Ten projekt pokazywany był ośmiokrotnie i nawet miałam obawy, że pokazywanie tej samej kolekcji tyle razy może spowodować przekonanie, że nic innego nie projektuję. Na szczęście Laura Łącz, która prowadzi prawie wszystkie moje pokazy utwierdziła mnie w przekonaniu, że tak nie jest. Premiera tej kolekcji miała miejsce na Riwierze Tureckiej podczas finałowej gali polskiego konkursu „Queen of Poland”.

Po „orientalnym sukcesie” i zainteresowaniu się „Polskim Lnem” uznałam, że może len stanie się moim ulubionym tworzywem. Nie zdawałam sobie sprawy, jakiego trudnego zadania się podjęłam. Moje kontakty z Afryką i przyjaźń z rodziną Kazadi, a szczególnie z Patricią spowodowała, że zainteresowałam się modą afrykańską, ale jednak według mojej wizji. Mam świadomość, że moja wizja jest „mieszaniną” różnych kultur, ale pomyślałam, że nie będzie to przeszkodą w moich projektach.

africa

W pokazach zatrudnia Pani czarnoskórych modeli i modelki, co jest z jednej strony wyborem oczywistym, bo kto ma prezentować afrykańskie stroje, jak nie modele czarnoskórzy. Ale w naszym kraju jest to „zagranie” podwójnie kontrowersyjne – nie dość, że proponuje Pani białym afrykański styl, to jeszcze zatrudnia Pani do zaprezentowania sporą grupę ciemnoskórych. W kraju, który nadal niestety nie słynie z tolerancji. Wyczuwam w tym nutę ideologiczną.

Projektowanie dla projektowania nie miałoby sensu, dlatego należało to skonfrontować bezpośrednio z Afryką, stąd pomysł na czarnoskórych modeli i modelki. Nie mam z tym problemu, nie jestem rasistką ani ksenofobką – wręcz przeciwnie, kocham ludzi bez względu na rasę, wiarę czy kolor skóry. Myślę, że mimo brutalizacji codziennego życia następuje tolerancja. Moje pokazy są tego dowodem.

af2 af1

 

Mamy Polski Len, mamy Afrykę. Teraz nasi czytelnicy spadną z krzesła, bo to nie wszystko z Pani szalonych pomysłów. Posiada Pani w swoim dorobku również kolekcję inspirowaną Indiami. Proszę powiedzieć, co Panią zainspirowało, jakie materiały zostały wykorzystane do stworzenia sukni i co dalej z kolekcją?

Pomysł powstał w momencie zakupu przecudnych orientalnych, królewskich tkanin. Jedwabi haftowanych nitką brokatową. Być może po pierwszym pokazie można było doszukać się podobieństwa do strojów hinduskich lub tureckich. Jak wspomniałam, dostęp do tak orientalnych materiałów wymusił na mnie taką kolekcję. Wzornictwo i kolorystyka jest typowa dla orientu, została zaprojektowana wiele lat wstecz, kiedy w Polsce kultura wschodu była nieznana i, jak wspomniałam, projektowałam intuicyjnie. Dziś serial telewizyjny „Wspaniałe stulecie” z okresu Imperium Osmańskiego pokazuje tamtejszy styl i modę, nawet mam wrażenie, że zostały wykorzystane bardzo podobne materiały – ale to czysty przypadek.

indie

Mam wrażenie, że czuje się Pani obywatelką świata. Pani projekty ukazują inspirację słonecznymi regionami naszej planety, tak jakby nie tworzyła Pani strojów, które spodobają się komercyjnie. Odnoszę wrażenie, że nie tworzy Pani strojów, które po dogłębnie przeprowadzonych analizach powinny wyglądać tak i tak, wtedy osiągną sukces. Realizuje Pani swoje plany i pomysły w stu procentach?

Pewnie, chciałoby się być obywatelką świata, bo świat jest piękny i zaskakujący – ale nie, kocham Polskę, kocham ludzi, kulturę, tradycję. Ostatnio przebywam w „słonecznym regionie” świata i  może znajdę nowe inspiracje. Pomysły właściwie rodzą się we mnie. Często we śnie – po przebudzeniu szkicuję w myślach moje wizje. Nie projektuję strojów dla „sieciówek” – tworzę tylko dla indywidualnych odbiorców, pod konkretne zamówienie, które dostaje na ogół ze świata – plany powstają z moich pomysłów. Myślę, że nigdy nie zrealizuję się w stu procentach. Mam w sobie ogromny potencjał, który chyba jest nieskończonością…

 

Jest Pani projektantką, ale także stylistką, potrafi Pani doradzić w kwestii wizerunku.

Tak, jestem twórcą wizerunku. Miałam wiele wykładów między innymi na Forum Europejskim Kobiet – stylizacja, dobór kolorów i dodatków, fryzura, makijaż i mowa ciała, jak również na wykładach pod hasłem „Waga” (wizerunek dużych kobiet, trudnych sylwetek oraz pań o niskim wzroście). Bardzo miło wspominam  zaproszenie  przez Wyższą Szkołę Aktorską w Warszawie do zrobienia charakteryzacji studentom do sztuki Irwina Shawa ,,Pogrzebać umarłych”. Tworzenie wizerunku to druga z moich pasji. Wielu celebrytów i osób znanych korzysta z moich porad i inspiracji. Jest to ważne, gdyż potrafię dobrać kolor, styl i charakter ubioru do sylwetki. Wykorzystuję ten walor przy projektowaniu i łączeniu kolorów.

Nazywają mnie wizjonerem mody. To dużo znaczy, ale tak jest…

 

Jakie są Pani plany na najbliższy czas?

 W trakcie udzielania wywiadu miałam prezentację mojej kolekcji w Belinie na wyborach Miss Polonia in Deutschland. Moje plany  na przyszłość są w moich marzeniach. Zdradzę, że będzie to kolekcja przepełniona miłością i zapachem kwiatów.

 

Bardzo dziękuję i życzę wielu sukcesów!

 

 

 

 

 

foto: https://www.facebook.com/Nina-Nowak-189857177742345/photos_stream