Sen to czas stracony?

opublikowane w Najnowsze Wpisy, Światopogląd | 0

Zwykło się mówić, że sen to zdrowie. Naukowcy na pewno się zgodzą, jednak dla biznesmenów, szczególnie tych, którzy odnieśli duży sukces, sen to przede wszystkim czas, w którym nie pracują.

Trudno powiedzieć, czy to przejaw czystego pracoholizmu, czy bardziej uwarunkowania genetyczne. Podobno Leonardo da Vinci także spał o połowę krócej niż jego towarzysze. Takich nocnych marków jest więcej. Na Wall Street mówi się o nich „bezsenna elita”. Do najbardziej znanych niesypiających zbyt długo należy m.in. Jack Dorsey, założyciel Twittera (przed laty przyznawał w wywiadach, że poświęca każdego dnia po 10 godzin każdemu z dwóch swoich głównych projektów, poza Twitterem także systemowi płatności Square); Marissa Mayer z Yahoo (pracuje czasem po 130 godzin na tydzień, co daje ok. 300 minut na sen dziennie); Indra Nooyi z Pepsi (twierdzi, że wystarczą jej 4 godziny snu na dobę); projektant Tom Ford (3 godziny) czy sam Barack Obama.

Prezydent USA twierdzi, że śpi średnio 6 godzin dziennie, jednak zawsze musi być do dyspozycji, gdy na świecie wybuchnie jakiś niespodziewany kryzys. Ludziom sukcesu pomaga codzienne ćwiczenie, większość z ankietowanych przyznaje się do biegania. Znane są także przypadki, że regularna dawka jogi pozwala na zregenerowane się nie gorsze niż sen.

Jeżeli myślicie, że spanie po 3 godziny dziennie graniczy z szaleństwem, z pewnością nie uwierzycie, że niektórzy biznesmeni świadomie decydują się na przestawienie całego trybu życia ze względu na swoje rodziny. Z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych kierują przedsiębiorstwami w Izraelu (10 godzin różnicy). Śpią w południe, ale rano i wieczorem mają chwilę dla najbliższych. Nocą wirtualnie rezydują w swojej firmie na drugim końcu świata.

 

 

 

foto: flickr.com