Zygmunt Krzyżanowski – pośmiertna sława Polaka


(Z cyklu: Polacy w Rosji)

W 2017 roku przypada 130. rocznica urodzin Zygmunta Krzyżanowskiego (1887 – 1950) – Polaka, który w wolnej Polsce nie był nigdy, chociaż do końca życia w rubryce „narodowoś” wpisywał – POLSKA.

krzyż

Od lewej: Zygmunt Krzyżanowski spędzający wakacje we Włoszech w 1912 r. i – na kilka miesięcy przed śmiercię.

( Zdjęcia znalezione w Internecie, ze zbiorów Rosyjskiego Archiwum Państwowego Literatury i Sztuki.)

Urodzony w polskiej katolickiej rodzinie osiadłej w okolicach Kijowa, w tym właśnie mieście ukończył gimnazjum, którego absolwentami było wielu Polaków ( m.in. Jarosław Iwaszkiewicz) i wydział prawa kijowskiego Uniwersytetu im. Św. Włodzimierza. Przed wybuchem I wojny światowej Krzyżanowski zdążył jeszcze odbyć długą podróż po Europie, słuchając wykładów ówczesnych luminarzy nauki i myśli filozoficznej, poszerzając znajomość języków (znał ich siedem) i europejskiej kultury. Wybuch I wojny nakładał na obcokrajowców wymóg powrótu do miejsca zamieszkania, wrócił więc do Kijowa, gdzie przebywał do 1922 roku, gdy – po śmieci najbliższych: rodziców, siostry i stryja – zdecydował się skorzystać z mozliwości wyjazdu do Moskwy. Dlaczego nie do Polski, jak np. wspomnieny przed chwilą Iwaszkiewicz? W Polsce Krzyżanowski nie miał nikogo bliskiego, natomiast w Moskwie przebywała ukochana kobieta (późniejsza żona) oraz dalsza rodzina, jak wielu Polaków ewakuowana z Warszawy do Moskwy po wybuchu wojny. Poza tym, w tamtych latach Moskwa była jeszcze prawdziwą Mekką nowej sztuki.

Zachwyt Krzyżanowskiego ową Mekką trwał jednak dość krótko, a literackie, filmowe i teatralne plany pisarza zaczęły załamywać się jedne po drugich. Najdłużej trwała współpraca artystyczna z jednym z teatralnych guru tamtych lat, Aleksandrem Tairowem – do zamknięcia w 1949 roku przez władze kierowanego przez niego Teatru Kameralnego i śmierci reżysera niedługo potem.

2

Lata moskiewskie były dla Krzyżanowskiego trudne, twórczość i poglądy pisarza do końca utrzymały dystans wobec kanonów socrealistycznej sztuki. Pochodzenie, wykształcenie, doskonała znajomość realiów zachodniej Europy, jej tradycji literackich i artystycznych oraz myśli filozoficznej, uczyniły z Krzyżanowskiego Europejczyka rozsmakowanego w Szekspirze, w twórczości Shawa i Chestertona, zafascynowanego kantyzmem intelektualistę. Wiadomo też, że pisarz ustępstw nie uznawał. Tym bardziej nie może dziwić, że w Związku Radzieckim jego twórczość – aż do końca lat 80-tych ub. wieku – nie była publikowana. Paradoksalne, ale być może uchroniło go to przed łagrami, a nawet śmiercią. Żyjąc w Moskwie pisarz tworzył w znakomicie sobie znanym języku rosyjskim, natomiast biegła znajomość polskiego pozwalała mu okresowo utrzymywać się z przekładów ( przekładał m.in. utwory Tuwima, Staffa).

Zygmunt Krzyżanowski zmarł w grudniu 1950 roku w Moskwie, gdzie spędził 28 lat życia – odcięty od Polski, Europy i świata, a Polacy jeszcze do niedawna nie wiedzieli nawet o jego istnieniu. Dopiero od 2004 roku – już po publikacjach nie tylko w samej Rosji, ale także w Niemczech i Francji – zaczęły ukazywać się polskie przekłady jego prozy, ale nieznana jest w Polsce jego eseistyka, utwory dramatyczne, scenariusze filmowe. Dziś, gdy pisarz jest znany w Europie i obu Amerykach, gdy wziąż wychodzą drukiem nowe przekłady jego twórczości na angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, portugalski, gdy zaczyna korzysta z jego twórczości teatr na całym świecie, a w Rosji wychodzi już szósty tom jego utworów zebranych i trwają prace nad odnalezionym st niedawno w Kijowie archiwum pisarza – najwyższy czas polskie opóźnienie nadrobić. Tym bardziej, że jest u nas stosunkowo dobrze znany jest okres moskiewski tego zapomnianego Polaka m.in. dzięki wspomnieniom ostatniej z żyjących krewnych pisarza, Niny Molewej-Bielutin (patrz: N. Molewa-Bielutin, „Wiek XX widziany z Moskwy”, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń, 2005).

Zastanawiacie się, o czym i jak mógł pisać ten Europejczyk-erudyta, od lat dwudziestych ub. wieku aż do śmierci od raszty świata odcięty szczelnymi granicami stalinowskiej Rosji? Jako baczny obserwator rzeczywistości, Krzyżanowski do perfekcji opanował sztukę syntezy i dedukcji, co często prowadziło go ku fantazjom, celnością przewidywań imponującym nawet młodemu współczesnemu odbiorcy. Przykładem jest m.in. mini-powieść pt. „Klub morderców liter”, którą traktować można jak gorzyki literacki żart: w epoce rozkwitu eksperymentu naukowego pisarz dokonuje eksperymentu na… samej literaturze, pozbawiając ją literowego zapisu! Czyż możne dziwić nawet pośmiertna sława pisarza, gdy od podobnych niespodzianek aż roi się w jego twórczości?

3

Dla uczczenia okrągłej rocznicy urodzin Zygmunta Krzyżanowskiego oficyny wydawnicze na świecie planują specjalne wydania jego twórczości, zapowiadane są premiery teatralne etc. Również nasz Państwowy Instytut Wydawniczy nosi się z zamiarem dwutomowego wydania niepublikowanych dotąd w Polsce przekładów prozy, dramatów i eseistyki Zygmunta Krzyanowskiego. Pod warunkiem, że powiedzie się trwająca od kilkunastu miesięcy akcja ratowania tego zasłużonego dla polskiej kultury wydawnictwa (m.in. na Faceboku pn. „Ratuj PIW”). Zapewniam, że sam udzestniczę w niej od początu i zamierzam trwać do zwycięskiego końca –

Kubuś (tym razem: nie-) Fatalista

Więcej o Zygmuncie Krzyżanowskim na: www.zygmuntkrzyzanowski.edu.pl/

Obserwuj Kubus Fatalista:

Ostatnie wpisy