Cyberwdowa: Kiedyś miałam męża

opublikowane w Cyberświat, Najnowsze Wpisy | 1

„Panie i Panowie, drodzy goście, czcigodna rodzino, zebraliśmy się tu dzisiaj po to, aby pożegnać mojego męża. Był człowiekiem upartym i wytrwałym, dlatego nie poddawał się nigdy, nie zakładał niepowodzenia i nie mówił, że nie podoła. Pamięć o nim pozostanie żywa na zawsze w naszych sercach. Mężu, do kogo będziemy zjeżdżali z całego świata, wokół kogo się skupimy, kiedy Ciebie już nie ma… Bo grasz w Dark Souls i zabili Cię po raz setny.”

Tak prawdopodobnie wygląda mowa pogrzebowa cyberwdowy. Kogo? A no właśnie, pojęcie wdowy każdy zna, ale gdy pojawia się przed nim przedrostek cyber, większość jest już zdziwiona.

Cyberwdowa to w żargonie komputerowym partnerka osobnika, który znaczną część swojego życia spędza grając na komputerze, zaniedbując swoje obowiązki domowe i rodzinne.

Cały problem bierze się z różnic poglądowych, bo dla jednych gry komputerowe to nauka i zabawa, a dla drugich zło w czystej postaci, które potrafi rozbić małżeństwo. Stereotypowo mówi się, że ci pierwsi to mężczyźni, a ci drudzy to kobiety, ale jak pokazują wyniki badań statystycznych przeprowadzonych w 2014 roku przez portal NoNoobs.pl ta różnica wynosi już niecałe 10%.

1428328709_by_PolskaGGamer_500

Jednak płeć piękna dominuje w dostrzeganiu problemu w grach komputerowych i to znacznie. Coraz więcej kobiet narzeka na swoich mężów, że zbyt dużo czasu spędzają przed komputerem. Nie radzą sobie z tym tak bardzo, że udają się do psychologów czy psychoanalityków i to właśnie ci specjaliści nadali swoim pacjentkom przydomek cyberwdów.

Największą bolączką kobiet jest zazdrość, ponieważ uważają, że ich mężczyźni wolą bardziej gry od nich.

a1928169cde7d2db88de20d3dcec5438

Panowie, na których najczęściej skarżą się kobiety, w wolnym czasie logują się do swoich ulubionych gier i dyskutują z kolegami przez komunikatory głosowe zamiast po prostu porozmawiać ze swoją drugą połówką czy zaproponować jej choćby spacer. Wobec tego coraz częściej kobiety odchodzą od mężczyzn, ponieważ dochodzą do wniosku, że przestaje cokolwiek je łączyć z partnerami, którzy wolą cybernetyczne eskapady po wirtualnych światach i dają im przez to do zrozumienia, że bardziej cenią kontakt z komputerem niż z kobietą. Ale czy jednak tak jest na pewno? Czy gry stają się po prostu tylko wymówką do rozwodu po tym jak para dojdzie do wniosku, że jednak nie są dla siebie stworzeni. Przecież mężowie nie tyle uciekają od żon, co odrywają się od codzienności. Kiedyś panowie wychodzili do klubów, spędzali czas z kolegami lub po prostu przed telewizorem, czy z gazetą i też niewiele rozmawiali ze swymi żonami. I wcale nie dlatego, że mają, jak uważają terapeuci „problem z wyrażaniem uczuć”, ale dlatego że inaczej budują swoje relacje. Mało jest prawdopodobne, by mężczyźni woleli komputer od małżeństwa i pragnęli zostać rozwodnikami. W pracy najczęściej, gdy tylko mają wolną chwilę korzystają z ulubionych stron i portali społecznościowych. I najprawdopodobniej wydaje im się, że właśnie tak należy spędzać czas wolny także w domu. W takim wypadku nie warto od razu planować sprawy rozwodowej, ale postarać się męża oderwać od gier komputerowych i przyzwyczaić do innego spędzania czasu wolnego. Do spacerów, pogaduch, deserów, wina, wspólnego uprawiania sportu i wszelakich zabaw. Są przecież rodziny, w których mężczyzna potrafi znaleźć czas na domowe obowiązki, pracę, żonę, dzieci i gry komputerowe. I mimo tego, że mężczyzna gra, to tworzą szczęśliwą rodzinę.

community_image_1418756288
Moim zdaniem prawdziwe cyberwdowy pojawiają się wtedy, gdy ich mężowie popadają w uzależnienie od przechodzenia kolejnych poziomów swoich ulubionych gier i już na prawdę nie widzą innego świata poza wirtualnym. Stają się po prostu nałogowcami. Przecież granie w gry może stać się takim samym nałogiem jak alkohol, papierosy czy narkotyki. Co należy zrobić w takim wypadku? To już zależy od kobiety czy chce próbować pomóc uzależnionemu partnerowi, czy po prostu odejść. Można chodzić na wspólną terapię lub zabrać mężowi komputer. Ale czy nie będzie wtedy jak z dzieckiem, że jak czegoś mu zakażemy, to on będzie się denerwował i uciekał do zakazanego jeszcze bardziej? Może należy chwalić partnera, że dobrze mu idzie, a on wtedy pokrzepiony dobrym słowem odwdzięczy się pomocą w domu lub jakimś zaproszeniem na randkę?

A wy co sądzicie o tym zjawisku? Spotkaliście się z nim kiedyś? Co byście radzili cyberwdowom w ich sytuacji? Piszcie w komentarzach!

Foto: Jarosław Jarząbkowski, www.imgism.com, komixxy.pl, planeria.pl


 

Obserwuj Paweł Gołucki:

Inżynier Informatyk, Zootechnik. Hodowca pszczół i owadów-patyczaków. Pasjonat gier komputerowych, uczestnik turniejów w League of Legends. Na Blogu z Kapelusza prowadzi dział Cyberświat.