Głupi jak Facebook?

Głupi jak Facebook?


Sieci społecznościowe ciągną swoich użytkowników w dół. To udowodnione.

Wnioski pochodzą z raportu socjologów oraz informatyków z Włoch. Na przestrzeni 2010 i 2014 roku ośrodek nauk społecznych i technik obliczeniowych analizował zachowania użytkowników Facebooka. Wnioski okazały się skrajnie pesymistyczne.

Podstawową wadą czerpania informacji z profili innych osób jest fakt, że algorytm Facebooka dba o to, byśmy widzieli to, co sami chcemy zobaczyć. Propozycje tematów, materiały umieszczane w sieci dobierane są pod kątem naszych zainteresowań. Zwolennicy prawicy widzą sobie podobnych, sympatycy lewicy obracają się we własnym towarzystwie, w skrócie mówiąc. Rzeczywistość oferowana przez Facebooka staje się płaska i hermetyczna. Nawet spora liczba znajomych oraz śledzonych kanałów nie pozwala na poznanie szerokiego spektrum poglądów.

Co więcej, według naukowców taka rzekoma wirtualna wymiana poglądów (lub jej brak) tworzy coś, co nazywane jest komorą echa. Własne przekonania gubią się w pogłosie tego samego, opinie pozostałych zwielokrotniają nasze własne. Środowisko społecznościowe pod płaszczykiem wymiany poglądów na nieograniczoną skalę pozostaje skupione jedynie na odbijaniu tego, co już dla danej grupy stało się ważne.

Jak można było dojść do takich wniosków? Naukowcy sięgnęli po teorię spisku. Rozpuszczali informacje spreparowane w odpowiedni sposób i sprawdzali, jak i w jakim środowisku będą się one rozchodzić. Wykorzystywano wiadomości dotyczące nauki, polityki oraz trollowanie, czyli zamieszczanie w sieci treści nacechowanych głęboką krytyka wobec wszystkiego co obce. Często są to treści nieprawdziwe, a ich celem jest wywołanie kontrowersji i „zadymy” w internecie. Przeanalizowano wybrane profile na przestrzeni pięciu lat zbierając poważny materiał dowodowy na niekorzyść Facebooka.

Omawiane zjawisko można porównać do tendencji, zgodnie z którą lubi się to, co jest już w jakiś sposób nam znane. Treści w społecznościach w identyczny sposób zyskują popularność. To, z czym się zgadzamy, zyskuje nasza akceptację, cała reszta jest odrzucana. Tworzy to jedynie pozorny kapitał internetu, który ma rzekomo oferować nieograniczone możliwości. Alternatywa nie zyska uznania, bo nie będzie w stanie przebić się przez wewnętrzne filtry. Tworzymy je sami w grupach naszych znajomych. Do echa doczepić się może jedynie coraz większy ładunek paranoi, uprzedzeń i stereotypów. Facebookowa kula śniegowa obrasta we wszystko, co zbędne.

Gdy następnym razem będziecie chcieli udostępnić jakąś treść u siebie na profilu, pomyślcie czy może nie macie własnego zdania na ten temat i czy nie lepiej byłoby go wypowiedzieć własnymi słowami. Każdy, nawet najmniejszy krok ku poprawie obecnego stanu rzeczy będzie miał znaczenie.

foto: pixabay.com