Kłopotliwy metr

Kłopotliwy metr


Jak wygląda metr, każdy wie. Jednak wystarczy tylko sprawdzić oficjalną definicję tej jednostki miary, by zwątpić w to, co dotychczas wydawało się proste.

21 października 1983 roku metr zdefiniowano na nowo. Nie przy pomocy miarki krawieckiej, nie na podstawie przeliczników opartych na palcach, łokciach czy stopach, ale według prędkości światła. Od 32 lat jednostka długości w układzie SI opisana jest jako odległość pokonywana przez światło w próżni w czasie 1/299 792 458 s.

Łatwizna. W ten sposób, żeby wymierzyć wnękę w kuchni na nową szafkę albo dać wymiary szklarzowi na akwarium, musimy jedynie zaopatrzyć się w próżnię, latarkę (żeby mieć światło) i dobry stoper. Wcześniej, przed zmianami wprowadzonymi podczas XVII Generalnej Konferencji Miar, metr definiowano na kilka równie egzotycznych dla zwykłego człowieka sposobów.

W latach 1960-83 wynosił 1 650 763,73 długości fali promieniowania w próżni odpowiadającego przejściu między poziomami 2p10 a 5d5 atomu 86Kr (kryptonu 86). Między 1899 a 1960 rokiem stanowił odległość między odpowiednimi kreskami na wzorcu, równą 0,999914 · 10-7 połowy południka ziemskiego, a przez blisko wiek wcześniej (od 1795 do 1889 roku) za metr uznawano 10 do potęgi -7 długości mierzonej wzdłuż południka paryskiego od równika do bieguna. Na podstawie tej definicji stworzono wzorzec metra z platyny i irydu. Gdy zmierzono jego długość po pewnym czasie, dopatrzono się jednak nieznacznych różnic między tym, co zostało wykonane ze stopu a definicją metra.

Ci, którzy chwilowo nie dysponują próżnią, atomami kryptonu czy globusem, muszą zadowolić się zwykłą miarką. W końcu świat się nie zawali, jeżeli długość odmierzymy z niewielkim odchyleniem od wzorca. Co najwyżej będzie trochę krzywo.

foto: flickr.com