Mordercze ptaki

Mordercze ptaki


Nie chciałabym nikogo straszyć, ale nie czytajcie tego, jeśli w najbliższym czasie wybieracie się w podróż samolotem.

4 października 1960 roku lot nr 375 linii Eastern Airlines, obsługiwany przez samolot Lockheed L-188 Electra, rozbił podczas startu z Logan International Airport w Bostonie. Na pokładzie znajdowały się 72 osoby. Zginęła większość z nich, aż 62 pasażerów. Jedynie 10 osób przeżyło, z czego 9 zostało poważnie rannych.

Samolot ruszył o 17:35 w kierunku pasa startowego, zgodę na start otrzymał o 17:39. Wznoszenie się w sposób prawidłowy trwało jedynie przez sześć sekund, po czym maszyna wleciała prosto w stado szpaków. Zachwiała się, skręciła lekko w lewo, znów wyrównano lot, ale na wysokości 60 metrów maszyna znów zaczęła skręcać w lewo, następnie spadać. W końcowej fazie samolot przewrócił się na lewą stronę, opadł na dziób i runął do zatoki Winthrop.

Ośmiu pasażerów i dwie stewardessy przeżyły tylko dlatego, że kadłub, przełamując się na dwie części, wyrzucił ich z siedzeń prosto do wody. Na szczęście w pobliżu znajdowały się łodzie, na które rozbitkowie zostali natychmiast wciągnięci. Przednia część samolotu natychmiast zaczęła tonąć, wciągając pod wodę resztę pasażerów i załogę. Cała katastrofa, od momentu startu do opadnięcia na dno, trwała niecałą minutę.

Śledztwo wykazało, że w trzech silnikach znajdowały się ptaki. W silniku numer jeden było ich co najmniej osiem.

Ostatecznie stwierdzono, że tego typu silniki, jak w Electrze były bardzo wrażliwe na czynniki zewnętrzne, niestety także na ptaki. Zalecono, by zwrócić szczególną uwagę na problem obecności tych zwierząt w obrębie lotniska.

 

 

foto: flickr.com