Najkrótsza wojna świata

Najkrótsza wojna świata

 

Wojna to zawsze tragedia, niezależnie od tego, ile trwa.

Media donoszą, że wczoraj w amerykańskim stanie Wirginia zginęła dziennikarka i operator kamery podczas przeprowadzania relacji na żywo dla stacji WDBJ7. Mordercą okazał się były pracownik tego samego kanału. Vester Flanagan był osobą nieszczęśliwą i miewał napady gniewu, dlatego został zwolniony z pracy. Najprawdopodobniej kolegów zamordował z zemsty.

27 sierpnia 1896 roku do konfliktu również z powodu niezadowolenia jednej ze stron doszło w Zanzibarze. Kiedy w nieznanych okolicznościach dwa dni wcześniej zmarł sułtan Hamad bin Thuwaini Al-Busaid, w wyniku przewrotu na tronie zasiadł Chalid ibn Barghasz. Nie spodobało się to Wielkiej Brytanii, która z poprzednim władcą było w dobrych stosunkach. Nowy był stronnikiem Niemiec, co było nie na rękę Zjednoczonemu Królestwu. Wystosowano ultimatum z żądaniem ustąpienia nowego władcy ze stanowiska. Na decyzję miał on czas do 27 sierpnia do godziny 9:00.

Dokładnie o tej porze konsul brytyjski złożył notę z wypowiedzeniem wojny.

Scenariusz dość przewidywalny – konflikt polityczny, próba rozwiązania bez użycia siły, brak powodzenia, walki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wojna trwała 38 minut.

Był to najkrótszy konflikt zbrojny w historii, zakończył się pomyślnie dla Wielkiej Brytanii. Sułtan uciekł z ostrzeliwanego pałacu do konsulatu niemieckiego. Nie chciano go wydać Brytyjczykom twierdząc, że nowy władca nie podlega ekstradycji, ponieważ nie dokonał przestępstwa pospolitego.

Chalid ibn Barghasz schronił się w Niemieckiej Afryce Wschodniej i pojmany został dopiero w 1916 roku, kiedy podczas I Wojny Światowej Wielka Brytania zajęła Tanganikę.

Walki, pomimo ich niespotykanie ekspresowego tempa, spowodowały 500 ofiar. W konsekwencji na tronie zasiadł władca popierany przez Brytyjczyków.

 

 

foto: wikimedia.org