Nowy Bond


 

W piątek w polskich kinach odbyła się premiera filmu z kolejnymi przygodami Jamesa Bonda – „Spectre”. Trudno było zdobyć bilet w rzędzie dalszym niż dwa pierwsze, dlatego piątkowy wieczór można było sobie darować. Na szczęście już w sobotę bez problemu mogliśmy zaplanować wyjście do kina z samego rana, bo w niektórych miejscach film emitowany był po godzinie 8:00.

Trwający blisko 2,5 godziny film przez cały czas trzyma w napięciu. Wiele zdradzać nie mogę, bo czytelnicy mogliby się pogniewać, powiem tylko tyle – Bond na końcu umiera. Żartuję – nic nie powiem.

„Spectre” to 24. część filmów o brytyjskim agencie, a Daniel Craig jest szóstym aktorem grającym Bonda w oficjalnej serii. Przed światową premierą można było usłyszeć jego wypowiedzi o tym, że jest już tą rolą zmęczony, że bycie agentem na ekranie kosztuje go zbyt wiele, by chciał to ciągnąć. Szokował stwierdzeniem o tym, że prędzej podciąłby sobie żyły, niż po raz piąty wcielił się w 007. Reżyser, Sam Mendes także czuje, że dobrze jest przekazać odpowiedzialność za kolejne produkcje komuś innemu. Tylko to według niego będzie w stanie zapewnić ciągłą świeżość pomysłów i trzymać widza w napięciu.

Polecam jedynie nie czytać krytycznych recenzji, pojawiających się w internecie i prasie. Lepiej wyrobić sobie własne zdanie na podstawie filmu, a nie z opowieści osób zawiedzionych produkcją. Film jest naprawdę świetnie zrealizowany, scenariusz, gra aktorska, pomysły, napięcia – wszystko dopracowane w szczegółach. Świetna rozrywka. A o 8:00 rano obudzi każdego śpiocha. Nawet bez kawy.

 

Obserwuj Aleksandra Galewska-Tomańska:

Z wykształcenia muzyk, pedagog i pedagog specjalny. Zainteresowana tym, co dzieje się na świecie, doszukuje się zależności w zachowaniach międzyludzkich i bieżących wydarzeniach społecznych.