Polecimy w kosmos!

Polecimy w kosmos!


To, na co ludzkość czekała tyle czasu, wreszcie zapowiada się na możliwe.

Chodzi o loty kosmos. Takie, z których będzie można wrócić, nie tylko takie w jedną stronę. Dotychczas jedyne załogowe podróże poza Ziemię odbywały się na Księżyc. Chodziło po nim 12 Amerykanów, a dziesiątki, o ile nie setki pozostałych astronautów z kilku krajów świata szkoliło się, by znaleźć się na powierzchni naszego satelity.

Załogowe loty od zawsze działały na wyobraźnię, a powieści s-f pełne były opisów podróży nie tylko w obrębie Układu Słonecznego, ale i lata świetlne poza nim. Do poniedziałku była to jedynie fikcja, ponieważ nie udało się dopracować rakiety, która byłaby w stanie nie tylko wynieść ludzi na orbitę, ale i bezpiecznie z niej sprowadzić. By myśleć o zwiedzaniu czy nawet kolonizacji innych planet nie wystarczyły dotychczasowe możliwości sprowadzania astronautów z nieba na spadochronach.

Amerykanie po raz kolejny zrobili coś jako pierwsi. Rakieta o nazwie Falcon 9 za piątym razem skutecznie przeprowadziła wszystkie manewry. Oderwała się od ziemi, wyniosła na orbitę ładunek oraz bezpiecznie wylądowała na powierzchni. Elon Musk, biznesmen finansujący kosmiczne przedsięwzięcie, nie ukrywa, że marzy o lataniu dalej niż jednym z prywatnych samolotów. Mówi wprost – chciałbym któregoś dnia umrzeć na Marsie. Ale nie na skutek uderzenia o jego powierzchnię.

21 grudnia z pewnością przejdzie do historii. Pisarze książek o podróżach w kosmos, wizjonerzy, fantaści z całego świata któregoś dnia mogą doczekać się, że ich do niedawna szalone wizje staną się rzeczywistością. I zamiast do Zakopanego szybciej będzie dolecieć na Księżyc. A później bezpiecznie z niego wrócić ze zdjęciami. Koniecznie z kawałkiem tamtejszej skały dla każdego z rodziny i znajomych.

foto: flickr.com