Premiera „Kind of Blue” Milesa Davisa

Premiera „Kind of Blue” Milesa Davisa


17 sierpnia 1959 roku, dokładnie 56 lat temu, wydany został ponadczasowy, nieśmiertelny album, o którym słyszał chyba każdy – nie tylko zagorzali fani jazzu. Właśnie wtedy świat usłyszał pierwszy raz na własne uszy „Kind of Blue” Milesa Davisa.

Płyta wydana została przez Columbia Records, a w nagraniu, poza Milesem Davisem na trąbce, udział wziął również Julian „Cannonball” Adderley (saksofon altowy), John Coltrane (saksofon tenorowy), Wynton Kelly (fortepian), Paul Chambers (kontrabas) oraz Jimmy Cobb (perkusja).

Nagrania odbyły się 2 marca i 22 kwietnia 1959 roku w Nowym Jorku.

Davis postanowił muzykę oprzeć na skalach modalnych, co bardzo kontrastowało z jego wcześniejszymi nagraniami w stylu hard bop. Była to pierwsza jazzowa płyta całkowicie nagrana w tym stylu.

„Kind of Blue” jest najlepiej sprzedającym się krążkiem jazzowym wszech czasów. W 2008 roku zdobył poczwórną platynę za ilość sprzedanych egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych (za 4 mln sprzedanych kopii albumu).

Pięć charakterystycznych utworów nagranych bez wcześniejszych prób, co więcej, nawet bez wcześniejszego informowania muzyków o tym, jak muzyka ma przebiegać, do tej pory brzmi świeżo i genialnie, mimo, że od powstania minęło prawie sześć dekad.

Na płycie znajdują się utwory:

  1. So What (chyba najbardziej znany i rozpoznawalny utwór Davisa);
  2. Freddie Freeloader;
  3. Blue in Green;
  4. All Blues;
  5. Flamenco Sketches.

 

A tak między nami mówiąc, ponad 4 mln słuchaczy w USA i ponad 20 mln na całym świecie (choć nikt w branży muzycznej nie jest w stanie tego do końca oszacować), może być jednak zdziwionych, że sam Davis pod koniec swojego życia miał raczej obojętny stosunek do swojego najpopularniejszego albumu. Gdy w 1990 roku Shirley Horn (wokalistka i pianistka jazzowa) nalegała, by Miles ponownie odegrał delikatne ballady i modalne utwory z okresu „Kind of Blue”, muzyk sprzeciwił się, mówiąc, że „to rani jego wargi”, z pewnością nie mając na myśli bólu fizycznego.

Źródło zdjęcia: http://nymag.com/arts/popmusic/reviews/62029/