Sceny grozy podczas premiery kolekcji Balmain


Trzy dni temu, 5 listopada, do dwóch sklepów H&M w Polsce – w Krakowie i Warszawie trafiła kolekcja Balmain x H&M. Znakomite projekty charakteryzowały się szczegółowymi wykończeniami, ozdobnymi obszyciami – perełki, cekiny, sznureczki – dużo pracy i myślenia widać nie tylko w samej formie ubrań, ale właśnie w szczegółach, które są tak charakterystyczne dla tego projektana.

O kolekcji świat usłyszał z odpowiednim wyprzedzeniem. Już w październiku blogerki, magazyny modowe, vlogerzy na YouTube zachwycali się „Balmainem dla H&M”. Dwa tygodnie przed premierą zaś cały świat poznał szczegółowe ceny poszczególnych elementów – torebki, bransolety, bluzki, sukienki – wszystko miało wartość przewyższającą wielokrotnie typowe ceny w sieciówce, jednak było znacznie tańsze niż właściwe projekty Balmain, które można kupić w salonie tego domu mody.

Z pewnością ceny zostały podane wcześniej, żeby każdy mógł sobie nazbierać w śwince skarbonce odpowiednią sumkę. A kwoty nie były małe, ponieważ za sukienkę musieliśmy zapłacić równowartość średniej polskiej pensji nauczycielskiej. Z pewnością pielęgniarka musiałaby pracować dwa miesiące na wdzianko z sieciówki x super-projektant. Nie mówiąc już o zbieraczu puszek, który musiałby chyba przez tydzień krążyć w tę i wewtę po deptaku nad Wisłą, i to w sezonie letnim!

Żarty na bok, bo zaraz będzie nie do śmiechu.

Kiedy zbliżał się dzień otwarcia, coraz więcej ludzi nie miało się nawet już czym podrapać – poobgryzane paznokcie, spocone dłonie, trzęsące się nogi. Sceny jak z horroru? Nie! To ulica Marszałkowska w Warszawie! Klienci marzący, by posiadać Balmaina na własność, stali tam od godzinny 22:00. Sklep otwierano dopiero kolejnego dnia o 9:00, więc możemy mówić tu o prawdziwej miłości do mody.
I nie myślcie, że tylko u nas fani mody zdolni byli do takich poświęceń. Jak donoszą media, identycznie było na całym świecie! Niektóre projekty zostały sprzedane w dwie minuty po otwarciu sklepu. Strona internetowa przez kilka godzin była zablokowana z powodu przeciążenia – ubrania można było (po jednej sztuce z każdego rodzaju) kupić także online. W dwie godziny w polskim sklepie internetowym kolekcja została całkowicie wysprzedana.
Możemy się z tego śmiać, ale przyznam szczerze, że chyba bardziej przez łzy. Dlaczego? Obecnie „wyrwane” z obgryzionych szponów fanów mody „łaszki” na aukcjach internetowych możemy kupić za cenę wielokrotnie wyższą od tej na metce. Na zagranicznej stronie aukcyjnej sukienka wyceniana u nas na 1999 zł, obecnie jest do wzięcia za 7200 funtów! Z pewnością znajdzie nabywcę. Nic tylko siąść i płakać. I ćwiczyć łokcie na następną okazję.

 

 

 

 

 

 

foto: hm.com


 

Obserwuj Aleksandra Galewska-Tomańska:

Z wykształcenia muzyk, pedagog i pedagog specjalny. Zainteresowana tym, co dzieje się na świecie, doszukuje się zależności w zachowaniach międzyludzkich i bieżących wydarzeniach społecznych.