STARY CZŁOWIEK… I JESZCZE MOŻE

STARY CZŁOWIEK… I JESZCZE MOŻE


Na ekrany zaczynają wracać hollywoodcy zawadiacy z lat 90. Strzelająć, ścigając się, łamiąc karki udowadniają, że człowiek który ma już kilka lat na karku mogą dać badassom do wiwatu.

„Uprowadzona”

Liam Neeson jako Bryan Mills , były agent służb specjalnych, rusza do Paryża, by ratować swoją 17-letnią córkę porwaną przez gang handlujący kobietami. Film ten zapoczątkował reaktywację kultowego amerykańskiego kina lat 80 i 90. Bohater postawiony pod ścianą nieprzebierając w środkach próbuje uratować bliskich jednocześnie nie dając się pokonać. Podziw budzą sceny walki gdzie Neeson dotrzymuje kroku swym młodszym ekranowym kolegom.

„72 godziny”

W zamian za wykonanie ostatniego zlecenia śmiertelnie chory agent ( Kevin Costner) poddany zostaje eksperymentalnej terapii, która może uratować jego życie. Luck Besson znany z „szybkiego kina” zwalnia trochę aby pokazać, że twardziele też potrafią znaleźć czas dla rodziny. Trochę zapomniany przez Hollywood jak feniks z popiołu wraca do swego żywiołu po perypetiach w komediach romantycznych, rolach rodziców i przewodników życiowych.

„Bez litości”

Naszym ostatnim twardzielem który powraca w pełnej krasie do gębobicia jest Denzel Washington. Nazwisko zdobywcy dwóch Oskarów, samo w sobie, jest świetną reklamą filmu.

Uznany za Robert McCall były żołnierz sił specjalnych wiedzie spokojne życie jako sprzedawca w jednym z amerykańskich supermarketów. Kiedy decyduje się pomóc Teri nastoletniej prostytutce , wchodzi w konflikt z rosyjskimi gangsterami. Na dużą pochwałę zasługuje Mauro Fiore, który stanął za kamerą filmu.

 A czy wy uważacie, że w kinach akcji dawać szanse nikomu dotąd znanym aktorom czy przypominać widzom o tytanach kina?

Foto tytułowe: abubu.kr

  • Anna Młochowska

    Ja uważam, że należy dawać szansę młodym, ale nie zapominać o starych, świetnych aktorach. Szczególnie starsze aktorki zamiata się pod dywan wiecznie młodego i fit Hollywood. Szkoda. Liam jest fantastycznym aktorem. Jeśli ktoś widział Przetrwanie z 2011 roku, to potwierdzi. Gran Torino z Clintem Eastwoodem, któego własne dzieci brały za niedołężnego staruszka, a nie poznały go tak jak mieli szczęście jego młodzi sąsiedzi. To piękne. To ma smak, jakiego żaden młody aktor by nie powtórzył. Jak różnica między młodym winem a dojrzałym. Mój 14letni sym często mnie pyta, czemu ci najlepsi (czyt. jego ulubieni) aktorzy są już starzy, a on chciałby by byli młodzi i nagrywali włąsnie takie kino, jakie nagrywają, jeszcze przez wiele lat. Jackie Chan, Jet Lee, Clint Eastwood, Lian Nesson, Brus Willis, Jason Statham, Dolph Lundgren czy Stalone. Ach i Chuck Norris oczywiście. Za starymi świetnymi aktorami idą jednak nowi, młodzi i twardzi, jednak tu nie wiadomo na ile są twardzi, a na ile to programy komputerowe ich utwardzają. Matt Damon, piękna Milla Jovovich, jako jedna z niewielu kobiet, Wentworth Miller ze Skazany na śmierć, czy Jensen Ackles z Supernaturals. Jednak to niewiele ról i jeszcze nie wyrobiony styl. Poczekamy zobaczymy. Póki co delektujmy się „staruszkami”.